Przed 16 wyjeżdżacie na halę, w której będziecie mieć trening. Nie rozmawiasz z nim. Nie masz odwagi. On zresztą chyba też. W autobusie siadasz na pierwszym lepszym siedzeniu. Ignaczak i inni wołają cię na tyły, ale odmawiasz. Nie chcesz siedzieć koło niego. Jeszcze nie teraz. Może jak porozmawiacie.
-Ameeeeeeelia. -zawył Ignaczak.
-Co ty chcesz? -odwracasz się.
-Noooo choooodź do naaaaas. -przeciąga.
-Nie.
-Dlaczego? -pyta głupio Bartek.
-Bo tu jest wygonie.
-Ale nie mamy z kim rozmawiać. -mówi Winiar.
-Jest was tam tylu i nie macie z kim rozmawiać? -patrzysz na nich jak na idiotów.
-No chooodź. -Grzesiu chyba nauczył się wyć od Ignaczak. Kręcisz z politowaniem głową i idziesz do nich żeby więcej nie marudzili. Siadasz na samym tyle z Możdżonkiem i Ignaczakiem.
-To o czym chcieliście ze mną porozmawiać? -pytasz.
-O życiu. -zaczyna Winiar.
-Co? -pytasz głupio.
-Masz jakiegoś faceta na oku? -Ignaczak i jego pytania. Wszyscy siatkarze patrzą na ciebie z wyczekiwaniem.
-Eee. -nie wiesz co powiedzieć.
-Czyli tak. -odpowiada za ciebie Winiar.
-Nie. Tak. Kurde. -sama nie wiesz co powiedzieć.
-To kto jest tym szczęśliwcem? -pyta śmiesznie poruszając brwiami Ignaczak.
-Patrzcie jaki fajny budynek. -chcesz zmienić temat.
-Nie zmieniaj tematu. -mówi Grzesiu.
-Nie zmieniam. -oburzasz się.
-To kto? -dopytuje Winiar.
-Co wy tacy ciekawscy jesteście, co? -mówisz lekko zdenerwowana.
-Nie denerwuj się.
-Złość piękności szkodzi. -Bartek i jego mądrości.
-Ej Pit, a ty co się nie odzywasz nic? -pyta Zibi.
-Co?
-Zakochałeś się czy co? -zapytał rozbawiony Ruciak.
-Taaa. -odpowiada sarkastycznie. Ale ty znasz prawdę. Po chwili dojeżdżacie na miejsce. Chłopacy idą do szatni się przebrać. Ty wraz ze sztabem szkoleniowym idziesz na salę i przygotowujecie się do treningu. Siadasz wygonie na krzesełku. Dosiada się do ciebie Olek i rozmawiacie o masażach i innych tego typu sprawach. Po kilku minutach siatkarze wchodzą na salę i zaczynają się rozgrzewać. Potem ćwiczą zagrywkę, ataki, bloki, odbiory i obrony. Ćwiczą tak przez dobre półtora godziny. Kolejne półtora grają mały mecz. W pierwszym składzie Ignaczak na libero, Kurek i Kubiak na przyjęciu, Możdżonek i Nowakowski na środku, Jarosz na ataku i na rozegraniu Żygadło, w drugim składzie znajduje się Kosok i Wiśniewski na środku, Bartman w ataku, Zagumny na rozegraniu, Ruciak z Winiarskim na przyjęciu i na libero Zatorski. Sędziami liniowymi został Oskar i Olek. Ja byłam sędzią głównym, a drugim był Marcin. Mecz się zaczął. Było kilka akcji, w których to siatkarze "niby" mieli rację i musiałam ich uspokajać. AA i AG mieli niezły ubaw. Szczególnie gdy Ignaczak zamienił się pozycjami z Możdżonkiem. Zagrywka mu wychodziła nawet dobrze. Bloki nie były złe, gorzej z atakami, ale popisał się kilkoma skutecznymi. Ostatecznie wynik końcowy to 1:1. Po skończeniu treningu siatkarze poszli się przebrać, wy chowaliście sprzęt. Po jakiś 15 minutach wracaliście do hotelu. I znów siedziałaś z nimi na tyle. Gdy wróciliście poszliście odnieść niepotrzebne rzeczy i zeszliście na kolację. Potem masaże. O 22:30 wracałaś do swojego pokoju kiedy otworzyły się drzwi. Z tego pokoju wyszedł Piotrek.
-Możemy pogadać? -zapytał niepewnie. Pokiwałaś głową i zaczęliście kierować się w stronę twojego pokoju.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wiem, że krótki, ale następne będą dłuższe. Obiecuję !
Czy ktoś wgl. czyta tego bloga? Jeśli tak to zapraszam do komentowania. :)
piątek, 31 maja 2013
czwartek, 30 maja 2013
Rozdział 11
-Tak. -odpowiadasz.
-Nie martw się, spójrz na Bartka to jego już...-Pit podrapał się po głowie. -któryś tam lot samolotem i jak się zachowuje. -wyszczerzył się.
-Boję się. -powiedziałam do niego szeptem.
-Nie bój się, będzie dobrze. -odpowiedział również szeptem.
-O czym tak rozmawiacie, gołąbeczki. -podszedł do nas Igła.
-Gołąbeczki? -spytałaś z miną w stylu "wtf".
-Oj tam. -machnął ręką. -To o czym rozmawiacie?
-O locie samolotem. -powiedział Pit.
-Pierwszy raz lecisz samolotem? -to pytanie Igła skierował do ciebie.
-Tak. -mówisz cicho.
-Ej chłopaki ! Chodźcie do mnie ! -krzyknął Igła, po chwili wszyscy siatkarze przyszli, a ty przybiłaś sobie face palma.
-Co jest? -spytał Zibi.
-Trzeba wspierać Amelię, bo to jej pierwszy lot samolotem. -zaczął. -Także ten, który będzie siedział obok niej ma się nią dobrze zająć. Zrozumiano? -zapytał Igła. Wszyscy pokiwali głową. I zaczęło się "wszytko będzie dobrze" , "nie musisz się bać" o dziwo Bartek też powiedział kilka miłych słów o lataniu, co było szokiem chyba dla wszystkich. Po pół godzinie byliśmy na pokładzie samolotu. Usiadłaś na swoim miejscu. Modliłaś się żeby to Kurek nie był twoim "sąsiadem". Widzisz jak idzie w twoja stronę, ale po chwili mija cie i siadasz 3 rzędy dalej. Siedzisz przy oknie i obserwujesz. Po chwili czujesz jak ktoś siada obok ciebie. Patrzysz się i widzisz Piotrka. Delikatnie się uśmiechasz.
-Nie boj się. -mówi. -Jestem obok ciebie, jak coś będzie nie tak to mów. -uśmiecha się. Kiwasz głową. Po chwili zapinacie pasy. Samolot startuje, zamykasz oczy i łapiesz Piotrka za rękę i ją mocno ściskasz. On odwzajemnia uścisk. Zabierasz speszona rękę i mówisz ciche "przepraszam" w jego stronę. Po chwili uświadamiasz sobie, że gdy dotknęłaś jego rękę serce ci szybciej zabiło. Czy to możliwe, ze się zakochałaś? Nie to nie może być to. Wyciągasz telefon i zakładasz słuchawki. Puszczasz muzykę i myśląc o tej sytuacji, zasypiasz. Po ok. 11 godzinach lotu i jednej przesiadce jesteście w Toronto. Nie rozmawiasz z Piotrkiem. Nie masz odwagi. Autobusem kierujecie się do hotelu, w którym spędzicie kilka dni. Gdy dotarliście do hotelu jest godzina 7:30. Macie czas na odpoczynek. O 15 macie obiad. O 16:30 macie trening. Jesteś w swoim pokoju i rozpakowujesz rzeczy, ale nie wszystkie, bo to nie ma sensu. Po wykonaniu czynności kładziesz się i zasypiasz. Budzi się pukanie do drzwi. Patrzysz na telefon 14. Wstajesz i poprawiasz włosy. Podchodzisz do drzwi i je otwierasz. Do środka wpada Piotrek, ale nie dosłownie. Zamykasz drzwi i patrzysz na niego.
-Pamiętasz naszą rozmowę w Spale? -pyta.
-Tak. -odpowiadasz nie pewnie.
-Ja tak dłużej już nie mogę. -mówi, a ty nie wiesz o co mu chodzi.
-Piotrek, ale o co ci chodzi? -pytasz.
-Mówiłem ci, że znam takiego jednego co chciałby być z tobą. -kiwasz głową, nadal nic nie rozumiejąc. -Amelia, bo ja się w tobie zakochałem. -mówi, chcesz coś powiedzieć, ale ten ci nie pozwala wpijając się w twoje usta i przyciskając do ściany. Bez większego namysłu odwzajemniasz pocałunek, twoje serce bije jak szalone. Po chwili odrywacie się od siebie. Patrzycie sobie w oczy.
-Piotrek...-mówisz cicho. Twój oddech nadal jest przyśpieszony.
-Przepraszam. -mówi i szybko wychodzi z twojego pokoju. A ty co? Osuwasz się po ścianie zakrywasz twarz dłońmi i ciszo płaczesz, myśląc o tym wszystkim. Po chwili uświadomiłaś sobie coś. Uświadomiłaś sobie, że zakochałaś się w nim, w Piotrze Nowakowskim.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i się wyjaśniło. ;)
Zapraszam do komentowania. :D
-Nie martw się, spójrz na Bartka to jego już...-Pit podrapał się po głowie. -któryś tam lot samolotem i jak się zachowuje. -wyszczerzył się.
-Boję się. -powiedziałam do niego szeptem.
-Nie bój się, będzie dobrze. -odpowiedział również szeptem.
-O czym tak rozmawiacie, gołąbeczki. -podszedł do nas Igła.
-Gołąbeczki? -spytałaś z miną w stylu "wtf".
-Oj tam. -machnął ręką. -To o czym rozmawiacie?
-O locie samolotem. -powiedział Pit.
-Pierwszy raz lecisz samolotem? -to pytanie Igła skierował do ciebie.
-Tak. -mówisz cicho.
-Ej chłopaki ! Chodźcie do mnie ! -krzyknął Igła, po chwili wszyscy siatkarze przyszli, a ty przybiłaś sobie face palma.
-Co jest? -spytał Zibi.
-Trzeba wspierać Amelię, bo to jej pierwszy lot samolotem. -zaczął. -Także ten, który będzie siedział obok niej ma się nią dobrze zająć. Zrozumiano? -zapytał Igła. Wszyscy pokiwali głową. I zaczęło się "wszytko będzie dobrze" , "nie musisz się bać" o dziwo Bartek też powiedział kilka miłych słów o lataniu, co było szokiem chyba dla wszystkich. Po pół godzinie byliśmy na pokładzie samolotu. Usiadłaś na swoim miejscu. Modliłaś się żeby to Kurek nie był twoim "sąsiadem". Widzisz jak idzie w twoja stronę, ale po chwili mija cie i siadasz 3 rzędy dalej. Siedzisz przy oknie i obserwujesz. Po chwili czujesz jak ktoś siada obok ciebie. Patrzysz się i widzisz Piotrka. Delikatnie się uśmiechasz.
-Nie boj się. -mówi. -Jestem obok ciebie, jak coś będzie nie tak to mów. -uśmiecha się. Kiwasz głową. Po chwili zapinacie pasy. Samolot startuje, zamykasz oczy i łapiesz Piotrka za rękę i ją mocno ściskasz. On odwzajemnia uścisk. Zabierasz speszona rękę i mówisz ciche "przepraszam" w jego stronę. Po chwili uświadamiasz sobie, że gdy dotknęłaś jego rękę serce ci szybciej zabiło. Czy to możliwe, ze się zakochałaś? Nie to nie może być to. Wyciągasz telefon i zakładasz słuchawki. Puszczasz muzykę i myśląc o tej sytuacji, zasypiasz. Po ok. 11 godzinach lotu i jednej przesiadce jesteście w Toronto. Nie rozmawiasz z Piotrkiem. Nie masz odwagi. Autobusem kierujecie się do hotelu, w którym spędzicie kilka dni. Gdy dotarliście do hotelu jest godzina 7:30. Macie czas na odpoczynek. O 15 macie obiad. O 16:30 macie trening. Jesteś w swoim pokoju i rozpakowujesz rzeczy, ale nie wszystkie, bo to nie ma sensu. Po wykonaniu czynności kładziesz się i zasypiasz. Budzi się pukanie do drzwi. Patrzysz na telefon 14. Wstajesz i poprawiasz włosy. Podchodzisz do drzwi i je otwierasz. Do środka wpada Piotrek, ale nie dosłownie. Zamykasz drzwi i patrzysz na niego.
-Pamiętasz naszą rozmowę w Spale? -pyta.
-Tak. -odpowiadasz nie pewnie.
-Ja tak dłużej już nie mogę. -mówi, a ty nie wiesz o co mu chodzi.
-Piotrek, ale o co ci chodzi? -pytasz.
-Mówiłem ci, że znam takiego jednego co chciałby być z tobą. -kiwasz głową, nadal nic nie rozumiejąc. -Amelia, bo ja się w tobie zakochałem. -mówi, chcesz coś powiedzieć, ale ten ci nie pozwala wpijając się w twoje usta i przyciskając do ściany. Bez większego namysłu odwzajemniasz pocałunek, twoje serce bije jak szalone. Po chwili odrywacie się od siebie. Patrzycie sobie w oczy.
-Piotrek...-mówisz cicho. Twój oddech nadal jest przyśpieszony.
-Przepraszam. -mówi i szybko wychodzi z twojego pokoju. A ty co? Osuwasz się po ścianie zakrywasz twarz dłońmi i ciszo płaczesz, myśląc o tym wszystkim. Po chwili uświadomiłaś sobie coś. Uświadomiłaś sobie, że zakochałaś się w nim, w Piotrze Nowakowskim.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i się wyjaśniło. ;)
Zapraszam do komentowania. :D
środa, 29 maja 2013
Rozdział 10
O 16:30 wychodzisz z pokoju i kierujesz się przed ośrodek. Cały czas zastanawiasz się co oni wymyślili.
-O już jesteś. -powiedział Igła. -Kuba z Bartkiem mieli właśnie po ciebie iść. -szczerzy się.
-Nie wiem po co tu jestem i o jaki chrzest wam chodzi, ale proszę was, nie możecie tego odpuścić? -pytasz.
-Nie. -odpowiadają chórem.
-Choć z nami. -kiwasz głową i idziecie. Po dobrych 20 minutach zatrzymujecie się.
-To każdy kto przychodzi do naszej kadry ma jedno zadanie. -zaczyna Winiar.
-Widzisz tą altankę? -pyta Kurek wskazując odpowiednie miejsce.
-Widzę. -altanka była mała, ale urocza. Wokół rosły kwiaty. To miejsce było piękne. Nie widziałaś go wcześniej.
-Tym zajmuje się Albert. -mówi Kosok.
-No i? -pytasz.
-Musisz tam iść i zapytać się czy możesz zerwać jedną różę.
-Tylko to? Łatwizna. -odpowiadasz i pewnym krokiem idziesz w stronę altanki. Siatkarze chcą wszystko słyszeć i widzieć więc podchodzą bliżej.
-Zobaczymy. -mówi Winiar, ale ty to słyszysz.
-Dzień Dobry ! -mówisz entuzjastycznie gdy podchodzisz do altanki.
-Witaj. -mówi starszy Pan.
-Czy mogłabym zerwać sobie jedna różę? -pytasz.
-Różę? Moją róże? -podnosi lekko głos.
-Tak. -odpowiadasz.
-Dobrze, wybierz sobie jedną. -mówi z uśmiechem. Zrywasz jedna i wcześniej dziękując wracasz do siatkarzy.
-Gotowe. -odpowiadasz z wielkim uśmiechem.
-Ale... ale... ale jak to? -pyta zdziwiony Winiar. Patrzysz na resztę siatkarzy też są zdziwieni. Tylko czemu?
-Hmm?
-Czemu on ci na to pozwolił? -pyta Igła.
-Tak nie może być ! -mówi Winiar i idzie do altanki.
-Dzień Dobry Panu, mam do Pana pytanie. -zaczyna.
-Witaj, słucham cię? -odpowiada Pan Albert.
-Dlaczego Pan pozwolił jej zerwać różę?
-A czemu by nie?
-Bo nas Pan zawsze psikał wodą i nie pozwalał, a czemu Pan jej na to pozwolił?
-Kobiety mogą, ale wy nie. -odpowiada. -Do widzenia.
-Do widzenia. -odpowiada Winiar i wraca do nas zrezygnowany.
-Kobiety mogą. -prycha Igła.
-Ty masz żonę. -mówisz do libero. Kierujecie się w stronę ośrodka.
-Tym razem ci się udało, ale jeszcze coś wymyślimy. -mówi do ciebie Winiar.
-Okej. -odpowiadasz rozbawiona. O 18:30 jesteście na siłowni. Siatkarze ciężko ćwiczą. Ty się strasznie nudzisz. Po siłowni czas na masaże. Nie chce ci się, ale to twoja praca. O 23 jesteś w pokoju, wykąpana, ubrana w pidżamę. Nastawiasz budzik na 7 i szybko kładziesz się spać. Jutro wylatujecie do Toronto. To będzie twój pierwszy lot samolotem, pierwszy mecz na żywo. Rozmyślając o wszystkim zasnęłaś. Pip, pip, pip. Budzik. Wstajesz i udajesz się do łazienki, wcześniej zabierając ubrania. O 7:30 jesteś gotowa. Zaczynasz się pakować. Żałujesz, ze nie zrobiłaś tego wcześniej, ale nawet szybko ci to idzie. O 8 wszystko masz spakowane, wiec idziesz na śniadanie. Odbierasz swoja porcję i siadasz z siatkarzami, wcześniej się z nimi witając. CI rozmawiają o zbliżającym się meczu z Brazylią - ich odwiecznym wrogiem. O 8:50 wszyscy stawiacie się przed ośrodkiem na zbiórce. Wsiadacie do autobusu. Chcesz usiąść z przodu, ale Ignaczak woła cię na tył nie chcąc słyszeć odmowy. Siedzisz z nimi. Po kilku godzinach jesteście na lotnisku w Warszawie, skąd macie samolot do Toronto. Odprawa i czekacie na lot, który macie zaplanowany na godzinę 12.
-Twój pierwszy lot samolotem? -pyta siadając koło ciebie.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mamy 10 ! :D dzisiaj rozdział jest późno, bo siostra ukradła mi pendrive nie mogą się doczekać kto będzie głównym bohaterem. Ale po małej "walce" odzyskałam go, a ona nie dowiedziała się kto nim będzie. :D W turnieju zajęłyśmy 2 miejsce. Gdy cały turniej równa się moje nieudane odbiory, ataki, obrony. Jedyne co mi dziś dobrze wychodziło to zagrywka. Na 6 meczy zdobyłam 20 asów serwisowych (przeważnie trafiałam w linię 9 metra). Nawet pani była zdziwiona, ze tak dużo. :D A co do wczorajszej podpowiedzi, to powiem wam, że padła prawidłowa odpowiedź. :) Nie będę już pisać, bo pewnie was zanudzam. ;) Jeszcze tylko pytanie, jakie macie plany na długi weekend? :)
-O już jesteś. -powiedział Igła. -Kuba z Bartkiem mieli właśnie po ciebie iść. -szczerzy się.
-Nie wiem po co tu jestem i o jaki chrzest wam chodzi, ale proszę was, nie możecie tego odpuścić? -pytasz.
-Nie. -odpowiadają chórem.
-Choć z nami. -kiwasz głową i idziecie. Po dobrych 20 minutach zatrzymujecie się.
-To każdy kto przychodzi do naszej kadry ma jedno zadanie. -zaczyna Winiar.
-Widzisz tą altankę? -pyta Kurek wskazując odpowiednie miejsce.
-Widzę. -altanka była mała, ale urocza. Wokół rosły kwiaty. To miejsce było piękne. Nie widziałaś go wcześniej.
-Tym zajmuje się Albert. -mówi Kosok.
-No i? -pytasz.
-Musisz tam iść i zapytać się czy możesz zerwać jedną różę.
-Tylko to? Łatwizna. -odpowiadasz i pewnym krokiem idziesz w stronę altanki. Siatkarze chcą wszystko słyszeć i widzieć więc podchodzą bliżej.
-Zobaczymy. -mówi Winiar, ale ty to słyszysz.
-Dzień Dobry ! -mówisz entuzjastycznie gdy podchodzisz do altanki.
-Witaj. -mówi starszy Pan.
-Czy mogłabym zerwać sobie jedna różę? -pytasz.
-Różę? Moją róże? -podnosi lekko głos.
-Tak. -odpowiadasz.
-Dobrze, wybierz sobie jedną. -mówi z uśmiechem. Zrywasz jedna i wcześniej dziękując wracasz do siatkarzy.
-Gotowe. -odpowiadasz z wielkim uśmiechem.
-Ale... ale... ale jak to? -pyta zdziwiony Winiar. Patrzysz na resztę siatkarzy też są zdziwieni. Tylko czemu?
-Hmm?
-Czemu on ci na to pozwolił? -pyta Igła.
-Tak nie może być ! -mówi Winiar i idzie do altanki.
-Dzień Dobry Panu, mam do Pana pytanie. -zaczyna.
-Witaj, słucham cię? -odpowiada Pan Albert.
-Dlaczego Pan pozwolił jej zerwać różę?
-A czemu by nie?
-Bo nas Pan zawsze psikał wodą i nie pozwalał, a czemu Pan jej na to pozwolił?
-Kobiety mogą, ale wy nie. -odpowiada. -Do widzenia.
-Do widzenia. -odpowiada Winiar i wraca do nas zrezygnowany.
-Kobiety mogą. -prycha Igła.
-Ty masz żonę. -mówisz do libero. Kierujecie się w stronę ośrodka.
-Tym razem ci się udało, ale jeszcze coś wymyślimy. -mówi do ciebie Winiar.
-Okej. -odpowiadasz rozbawiona. O 18:30 jesteście na siłowni. Siatkarze ciężko ćwiczą. Ty się strasznie nudzisz. Po siłowni czas na masaże. Nie chce ci się, ale to twoja praca. O 23 jesteś w pokoju, wykąpana, ubrana w pidżamę. Nastawiasz budzik na 7 i szybko kładziesz się spać. Jutro wylatujecie do Toronto. To będzie twój pierwszy lot samolotem, pierwszy mecz na żywo. Rozmyślając o wszystkim zasnęłaś. Pip, pip, pip. Budzik. Wstajesz i udajesz się do łazienki, wcześniej zabierając ubrania. O 7:30 jesteś gotowa. Zaczynasz się pakować. Żałujesz, ze nie zrobiłaś tego wcześniej, ale nawet szybko ci to idzie. O 8 wszystko masz spakowane, wiec idziesz na śniadanie. Odbierasz swoja porcję i siadasz z siatkarzami, wcześniej się z nimi witając. CI rozmawiają o zbliżającym się meczu z Brazylią - ich odwiecznym wrogiem. O 8:50 wszyscy stawiacie się przed ośrodkiem na zbiórce. Wsiadacie do autobusu. Chcesz usiąść z przodu, ale Ignaczak woła cię na tył nie chcąc słyszeć odmowy. Siedzisz z nimi. Po kilku godzinach jesteście na lotnisku w Warszawie, skąd macie samolot do Toronto. Odprawa i czekacie na lot, który macie zaplanowany na godzinę 12.
-Twój pierwszy lot samolotem? -pyta siadając koło ciebie.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mamy 10 ! :D dzisiaj rozdział jest późno, bo siostra ukradła mi pendrive nie mogą się doczekać kto będzie głównym bohaterem. Ale po małej "walce" odzyskałam go, a ona nie dowiedziała się kto nim będzie. :D W turnieju zajęłyśmy 2 miejsce. Gdy cały turniej równa się moje nieudane odbiory, ataki, obrony. Jedyne co mi dziś dobrze wychodziło to zagrywka. Na 6 meczy zdobyłam 20 asów serwisowych (przeważnie trafiałam w linię 9 metra). Nawet pani była zdziwiona, ze tak dużo. :D A co do wczorajszej podpowiedzi, to powiem wam, że padła prawidłowa odpowiedź. :) Nie będę już pisać, bo pewnie was zanudzam. ;) Jeszcze tylko pytanie, jakie macie plany na długi weekend? :)
wtorek, 28 maja 2013
Rozdział 9
Rano wstałaś o 7. Ubrałaś się, włosy zostawiłaś rozpuszczone. Nie malowałaś się. Nie lubisz tego. O 8 wyszłaś z pokoju i po zamknięciu drzwi zeszłaś na stołówkę. Weszłaś i zobaczyłaś chłopaków, którzy kiwają. Idziesz po swoją porcje i idziesz do ich stolika.
-Cześć wszystkim. -witasz się. Siadasz na swoim stałym miejscy czyli pomiędzy Kurkiem, a Ignaczakiem.-Cześć. -mówią chórem. Rozglądasz się i brakuje ci Piotrka. Może jeszcze śpi?
-Jak tam po weekendzie? -zapytał Igła.
-Źle. -odpowiadasz i zaczynasz jeść sałatkę.
-Czemu? -dopytuje Winiarski.
-Hmm. Byłoby dobrze jakby cię żona zdradziła na własnych oczach? -mówisz z sarkazmem.
-Nie.
-No widzisz. To dlatego u mnie jest źle.
-Zdradził cię? -pyta Kurek.
-Tak, ale nie chcę o tym gadać. -mówisz szybko. W tym momencie na salę wchodzi przygnębiony Piotrek.
-Cześć. -mówi.
-Cześć Piotrek. -odpowiadamy. Po chwili wraca ze śniadaniem i siada koło Kurka.
-Jak weekend ci minął? -pyta Igła.
-Źle. -odpowiada.
-Kolejna osoba. -wzdycha Bartek.
-Dziewczyna cię zdradziła? -pyta Winiar.
-Skąd wiesz? -pyta zaskoczony Piotrek.
-A tak jakoś. -machnął ręką Michał.
-Bo Amelia tez powiedziała, że źle jej minął weekend i chłopak ją zdradził to podejrzewam, że Misiek jakoś tak skojarzył, że jak powiedziałeś "źle" to może cię dziewczyna zdradziła. -powiedział na jednym wdechu Ignaczak.
-Yyy. Igła jaki ty mądry jesteś. -powiedział Ruciak z sarkazmem. Reszta śniadania minęła w ciszy. To był szok chyba dla wszystkich. Poszliśmy odnieść tace i ruszyliśmy w stronę pokoi. Za pół godziny trening, więc trzeba się szykować. O 9:20 wszyscy ruszyliśmy w stronę sali. Siatkarze zaczęli rozgrzewkę. Potem ćwiczenie zagrywki, ataku, odbioru i tak w kółko. Potem mały mecz zagrali. Po południu chłopacy mają siłownię. Wracamy z sali i każdy wchodzi do swojego pokoju. Po jakiś 20 minutach słyszysz pukanie do drzwi.
-Proszę! -krzyczysz. Nie chce ci się wstać.
-Mogę? -pyta.
-Pewnie wchodź. -odpowiadasz i siadasz po turecku na łóżku. -Co cię do mnie sprowadza.
-Tak pogadać przyszedłem. -mówi, a ty kiwasz głową. -Jak się masz?
-A o co chodzi dokładnie? -dopytujesz.
-No o ten weekend. -mówi nieśmiało.
-Wiesz może nie jest najlepiej, ale dobrze, że się tak stało. To już nie było to samo uczucie co wcześniej. Chodziliśmy 6 lat. Wspierał mnie on wtedy gdy zginęli moi rodzice, no i zawsze kiedy była taka potrzeba. A tak jak mówiłam to uczucie się wypaliło już jakiś czas temu. Najbardziej boli to, że widziałam jak mnie zdradza. Nawet nie zamierzał o mnie walczyć. Już chyba do końca życia będę sama.
-Nie mów tak.
-Dlaczego? Przecież nikt mnie nie będzie chciał.
-Przestań tak mówić. Na pewno jest ktoś kto będzie chciał cię zdobyć.
-Tak, na pewno. -mówisz sarkastycznie.
-Nawet go znam. -odpowiada.
-Yhym.
-Ja idę, będzie dobrze. -mówi, przytula cię i wychodzi. Jesteś w szoku, że przyszedł z tobą porozmawiać. Kilka razy rozmawialiście, ale, że teraz przyszedł? Nie zawracasz sobie już tym głowy. O 15 schodzisz na stołówkę. On uważnie się na ciebie patrzy. Nie zwracasz na to uwagi.
-Dzisiaj siłownia? -pytasz.
-Tak. -odpowiada Kubiak.
-Zibi będzie pakować. -odpowiada Kurek śmiejąc się.
-A ty nie? -pytasz.
-Yyy. zmieszał się.
-Oj Kurek, Kurek. -klepie go po plecach Piotrek.
-Co? -pyta.
-Gówno 1:0 dla nas. -mówię razem z nim i wszyscy zaczynają się śmiać. Piotrkowi chyba wrócił już humor -myślisz
-Ale wy wszyscy jesteście zabawni. -mówi Bartek.
-Pewnie. -odpowiada mu Wiśnia.
-Właśnie ! -krzyczy po chwili Igła. Wszyscy patrzą na nas ze zdziwieniem.
-O co ci zaś chodzi? -pyta się go Winiar.
-Ona. -mówi i pokazuje palcem na mnie.
-Co ja? -pytam.
-No właśnie co ona? -pyta Łukasz W.
-Jak mogliśmy zapomnieć. -mówi zdenerwowany.
-O co ci chodzi? Powiesz nam w końcu? -pyta Kosok. Cisza.
-Ignaczak. -krzyczy na niego Ziomek.
-Co? A tak. Przecież zapomnieliśmy o chrzcie ! -mówi, a ty się zastanawiasz o jaki chrzest chodzi.
-O kurde, jak mogliśmy zapomnieć. -mówi Dawid.
-Trzeba to zrobić dzisiaj.
-Ale o jaki chrzest chodzi? -pytasz zdezorientowana.
-Musimy cię ochrzcić bo jesteś w naszej drużynie.
-O nie. -mówisz.
-O tak. -odpowiada Pit.
-Siłownia jest o 18:30 więc o 16:30 przed ośrodkiem mają się wszyscy zjawić. -tłumaczy nam Igła.
-A ty szczególnie. -mówi do mnie Zibi. Wstajesz od stołu i zanosisz tacę. Kierujesz się w stronę wyjścia.
-Jak nie przyjdziesz to po ciebie przyjdziemy. -mówi do ciebie jeszcze Kosok. Kiwasz głową i idziesz do swojego pokoju. Co oni wymyślili?
-------------------------- ----------------------------------------------------------------------------------
Witajcie ;-) dzisiaj też zostałam w domu. Chorobo wyjdź i nie wracaj. Jutro gram w jakimś turnieju siatkówki, ale to zależy też czy będę się lepiej czuła. Dzisiejszy rozdział może wam coś mówi kto będzie głównym bohaterem? Dam wam 7 osób, a wy piszcie w komentarzach kogo obstawiacie:
1. Dawid Konarski
2. Bartosz Kurek
3. Krzysztof Ignaczak
4. Łukasz Wiśniewski
5. Piotr Nowakowski
6. Zbigniew Bartman
7. Michał Winiarski
Czekam na komentarze :)
-Cześć wszystkim. -witasz się. Siadasz na swoim stałym miejscy czyli pomiędzy Kurkiem, a Ignaczakiem.-Cześć. -mówią chórem. Rozglądasz się i brakuje ci Piotrka. Może jeszcze śpi?
-Jak tam po weekendzie? -zapytał Igła.
-Źle. -odpowiadasz i zaczynasz jeść sałatkę.
-Czemu? -dopytuje Winiarski.
-Hmm. Byłoby dobrze jakby cię żona zdradziła na własnych oczach? -mówisz z sarkazmem.
-Nie.
-No widzisz. To dlatego u mnie jest źle.
-Zdradził cię? -pyta Kurek.
-Tak, ale nie chcę o tym gadać. -mówisz szybko. W tym momencie na salę wchodzi przygnębiony Piotrek.
-Cześć. -mówi.
-Cześć Piotrek. -odpowiadamy. Po chwili wraca ze śniadaniem i siada koło Kurka.
-Jak weekend ci minął? -pyta Igła.
-Źle. -odpowiada.
-Kolejna osoba. -wzdycha Bartek.
-Dziewczyna cię zdradziła? -pyta Winiar.
-Skąd wiesz? -pyta zaskoczony Piotrek.
-A tak jakoś. -machnął ręką Michał.
-Bo Amelia tez powiedziała, że źle jej minął weekend i chłopak ją zdradził to podejrzewam, że Misiek jakoś tak skojarzył, że jak powiedziałeś "źle" to może cię dziewczyna zdradziła. -powiedział na jednym wdechu Ignaczak.
-Yyy. Igła jaki ty mądry jesteś. -powiedział Ruciak z sarkazmem. Reszta śniadania minęła w ciszy. To był szok chyba dla wszystkich. Poszliśmy odnieść tace i ruszyliśmy w stronę pokoi. Za pół godziny trening, więc trzeba się szykować. O 9:20 wszyscy ruszyliśmy w stronę sali. Siatkarze zaczęli rozgrzewkę. Potem ćwiczenie zagrywki, ataku, odbioru i tak w kółko. Potem mały mecz zagrali. Po południu chłopacy mają siłownię. Wracamy z sali i każdy wchodzi do swojego pokoju. Po jakiś 20 minutach słyszysz pukanie do drzwi.
-Proszę! -krzyczysz. Nie chce ci się wstać.
-Mogę? -pyta.
-Pewnie wchodź. -odpowiadasz i siadasz po turecku na łóżku. -Co cię do mnie sprowadza.
-Tak pogadać przyszedłem. -mówi, a ty kiwasz głową. -Jak się masz?
-A o co chodzi dokładnie? -dopytujesz.
-No o ten weekend. -mówi nieśmiało.
-Wiesz może nie jest najlepiej, ale dobrze, że się tak stało. To już nie było to samo uczucie co wcześniej. Chodziliśmy 6 lat. Wspierał mnie on wtedy gdy zginęli moi rodzice, no i zawsze kiedy była taka potrzeba. A tak jak mówiłam to uczucie się wypaliło już jakiś czas temu. Najbardziej boli to, że widziałam jak mnie zdradza. Nawet nie zamierzał o mnie walczyć. Już chyba do końca życia będę sama.
-Nie mów tak.
-Dlaczego? Przecież nikt mnie nie będzie chciał.
-Przestań tak mówić. Na pewno jest ktoś kto będzie chciał cię zdobyć.
-Tak, na pewno. -mówisz sarkastycznie.
-Nawet go znam. -odpowiada.
-Yhym.
-Ja idę, będzie dobrze. -mówi, przytula cię i wychodzi. Jesteś w szoku, że przyszedł z tobą porozmawiać. Kilka razy rozmawialiście, ale, że teraz przyszedł? Nie zawracasz sobie już tym głowy. O 15 schodzisz na stołówkę. On uważnie się na ciebie patrzy. Nie zwracasz na to uwagi.
-Dzisiaj siłownia? -pytasz.
-Tak. -odpowiada Kubiak.
-Zibi będzie pakować. -odpowiada Kurek śmiejąc się.
-A ty nie? -pytasz.
-Yyy. zmieszał się.
-Oj Kurek, Kurek. -klepie go po plecach Piotrek.
-Co? -pyta.
-Gówno 1:0 dla nas. -mówię razem z nim i wszyscy zaczynają się śmiać. Piotrkowi chyba wrócił już humor -myślisz
-Ale wy wszyscy jesteście zabawni. -mówi Bartek.
-Pewnie. -odpowiada mu Wiśnia.
-Właśnie ! -krzyczy po chwili Igła. Wszyscy patrzą na nas ze zdziwieniem.
-O co ci zaś chodzi? -pyta się go Winiar.
-Ona. -mówi i pokazuje palcem na mnie.
-Co ja? -pytam.
-No właśnie co ona? -pyta Łukasz W.
-Jak mogliśmy zapomnieć. -mówi zdenerwowany.
-O co ci chodzi? Powiesz nam w końcu? -pyta Kosok. Cisza.
-Ignaczak. -krzyczy na niego Ziomek.
-Co? A tak. Przecież zapomnieliśmy o chrzcie ! -mówi, a ty się zastanawiasz o jaki chrzest chodzi.
-O kurde, jak mogliśmy zapomnieć. -mówi Dawid.
-Trzeba to zrobić dzisiaj.
-Ale o jaki chrzest chodzi? -pytasz zdezorientowana.
-Musimy cię ochrzcić bo jesteś w naszej drużynie.
-O nie. -mówisz.
-O tak. -odpowiada Pit.
-Siłownia jest o 18:30 więc o 16:30 przed ośrodkiem mają się wszyscy zjawić. -tłumaczy nam Igła.
-A ty szczególnie. -mówi do mnie Zibi. Wstajesz od stołu i zanosisz tacę. Kierujesz się w stronę wyjścia.
-Jak nie przyjdziesz to po ciebie przyjdziemy. -mówi do ciebie jeszcze Kosok. Kiwasz głową i idziesz do swojego pokoju. Co oni wymyślili?
-------------------------- ----------------------------------------------------------------------------------
Witajcie ;-) dzisiaj też zostałam w domu. Chorobo wyjdź i nie wracaj. Jutro gram w jakimś turnieju siatkówki, ale to zależy też czy będę się lepiej czuła. Dzisiejszy rozdział może wam coś mówi kto będzie głównym bohaterem? Dam wam 7 osób, a wy piszcie w komentarzach kogo obstawiacie:
1. Dawid Konarski
2. Bartosz Kurek
3. Krzysztof Ignaczak
4. Łukasz Wiśniewski
5. Piotr Nowakowski
6. Zbigniew Bartman
7. Michał Winiarski
Czekam na komentarze :)
poniedziałek, 27 maja 2013
Rozdział 8
Kolejne dni mijały monotonnie. Wstanie, śniadanie, trening, obiad, odpoczynek, trening, kolacja, masaże. I tak w kółko. W końcu przyszedł 12 maja. Wyjeżdżasz o 9 zaraz po śniadaniu tak jak większość sportowców. Pakujesz tylko potrzebne ci rzeczy i zostawiasz klucz na recepcji. Na drodze nie ma utrudnień. Po 3 godzinach jesteś pod blokiem Michała. W sumie, waszym wspólnym mieszkaniu. Parkujesz i kierujesz się w stronę klatki. Drzwi główne są otwarte. Wchodzisz na 2 piętro. Drzwi do mieszkania numer 6 są zamknięte. Otwierasz je klucze. Cisza. Wchodzisz głębiej. Kierujesz się w stronę sypiali. Dochodzą z niej dziwne dźwięki. Otwierasz drzwi i co widzisz? Twojego chłopaka z nagą dziewczyną w waszym łóżku. Oczy zachodzą ci łzami.
-TY idioto! -krzyczysz. Oboje obracają się w twoją stronę. On zakłopotany szybko się ubiera. Ona? Zakrywa się prześcieradłem. -Jak mogłeś? -pytasz przez łzy.
-Amelia, to nie tak jak myślisz... -mówi, a ty mu przerywasz.
-A jak? Zdradzasz nas w naszym łóżku. źle myślę? -płaczesz.
-Amelia... -zaczyna.
-Nie! Nie mów do mnie. -mówisz i wchodzisz głębiej bierzesz dużą walizkę i wrzucasz do niej swoje ubrania. Dziewczyna na łóżku leży bez skrępowania. Wszystkie ubrania spakowane. W walizce jest jeszcze trochę miejsca wiec wkładasz tam resztę kosmetyków z łazienki. Ledwo udaje ci się zapiąć walizkę. Kładziesz ją przy drzwiach. Michał cały czas cię przeprasza. Ty go nie słuchasz. Łzy ci spływają po policzkach. W mniejszą walizkę kładziesz buty. Znajdujesz jakieś kartony. Do jednego wkładasz albumy, płyty i jakieś drobne rzeczy. Do kolejnego wkładasz książki lecz ten jedne to za mało więc bierzesz kolejny. To już chyba wszystko.
-Jakbym coś zostawiła to wyślij to na adres Karoliny. -mówisz i wykładasz walizki i kartony na klatce schodowej. -Miłej przygody. -mówisz i wychodzisz trzaskając drzwiami. Nawet nie reaguje. Zrezygnował. I dobrze. Wkładasz wszystkie rzeczy do windy. Zjeżdżasz a parter. Wyciągasz walizki i kartony.
-Wyprowadzasz się? -pyta pan Staszek, starszy pan spod 2. Uwielbiałam z nim rozmawiać.
-Niestety. -odpowiadasz smutno.
-Coś się stał? -pyta.
-Michał... On... On mnie zdradził. -mówisz przez łzy, szybko je ocierasz.
-Przykro mi. Daj pomogę ci.
-Nie trzeba.
-Daj przecież sama ie dasz rady. -mówi. Kiwasz głową. Pan Staszek bierze walizkę, a ty jeden karton. Wracacie po kolejne rzeczy. Za trzecim razem wracasz po ostatni karton.
-Dziękuje za pomoc. -uśmiechasz się delikatnie.
-Nie ma za co. -mówi i cię przytula.
-Do widzenia. -mówisz i biorąc karton wychodzisz.
-Do widzenia. -mówi i wchodzi do windy. Wkładasz karton na tylnie siedzenie, bo w bagażniku nie ma miejsca. Wsiadasz za kierownice i z piskiem opon odjeżdżasz spod bloku. Kierujesz się w stronę mieszkania Karoliny. Po 15 minutach jesteś na miejscu. Mieszka ona z rodzicami. Wychodzisz z auta i dzwonisz do drzwi. Otwiera ci ona. Rzuca ci się na szyję.
-Co tu robisz? -pyta.
-Przyjechałam na grób do rodziców i mam do ciebie prośbę. -mówisz.
-Ach no tak, 14 wyjeżdżasz. -mówi.
-Tak.
-To jaką masz prośbę?
-Mam 2 walizki i 3 kartony, mogę to u ciebie przez jakiś czas przetrzymać? -pytasz.
-Pewnie, a co się stało?
-Michał mnie zdradził. -mówisz, a ona cię przytula.
-Weźmiemy to do domu i mi powiesz co się stało. -kiwasz głową. Chwilę potem siedzicie na łóżku Karoliny, a ty jej opowiadasz o tym co zastałaś.
-A to dupek jeden. -komentuje jego zachowanie. Nie chcesz o tym rozmawiać co ona rozumie. Dzisiaj u niej nocujesz. Jej rodzice traktują cię jak córkę. O 15 jedziesz na grób rodziców. Kupujesz znicz i kwiaty. Siedzisz tam godzinę. Rozmawiałaś z nimi. Wracasz do Karoliny. Cały czas rozmawiacie, oglądacie filmy. Na facebooku zmieniłaś status na "wolna", usunęłaś wasze wspólne zdjęcia. Nie chcesz mieć z nim nic do czynienia. O 23 idziecie spać. Na drugi dzień o 16 wracasz do domu. Dziękujesz Karolinie i jej rodzicom za nocleg. Po 20 jesteś na miejscu. Piszesz Karolinie, że dotarłaś na miejsce. Bierzesz torbę z bagażnika, odbierasz klucz i idziesz do pokoju. Szybki prysznic i zmęczona rzucasz się na łóżko. Po chwili Morfeusz bierze cię w swoje ramiona.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dzisiaj trochę później. Dzisiaj nie byłam w szkole. Choroba mnie dopadła. :( A wy jak się czujecie?
Czytasz ? Komentuj, to cholernie motywuje. :)
-TY idioto! -krzyczysz. Oboje obracają się w twoją stronę. On zakłopotany szybko się ubiera. Ona? Zakrywa się prześcieradłem. -Jak mogłeś? -pytasz przez łzy.
-Amelia, to nie tak jak myślisz... -mówi, a ty mu przerywasz.
-A jak? Zdradzasz nas w naszym łóżku. źle myślę? -płaczesz.
-Amelia... -zaczyna.
-Nie! Nie mów do mnie. -mówisz i wchodzisz głębiej bierzesz dużą walizkę i wrzucasz do niej swoje ubrania. Dziewczyna na łóżku leży bez skrępowania. Wszystkie ubrania spakowane. W walizce jest jeszcze trochę miejsca wiec wkładasz tam resztę kosmetyków z łazienki. Ledwo udaje ci się zapiąć walizkę. Kładziesz ją przy drzwiach. Michał cały czas cię przeprasza. Ty go nie słuchasz. Łzy ci spływają po policzkach. W mniejszą walizkę kładziesz buty. Znajdujesz jakieś kartony. Do jednego wkładasz albumy, płyty i jakieś drobne rzeczy. Do kolejnego wkładasz książki lecz ten jedne to za mało więc bierzesz kolejny. To już chyba wszystko.
-Jakbym coś zostawiła to wyślij to na adres Karoliny. -mówisz i wykładasz walizki i kartony na klatce schodowej. -Miłej przygody. -mówisz i wychodzisz trzaskając drzwiami. Nawet nie reaguje. Zrezygnował. I dobrze. Wkładasz wszystkie rzeczy do windy. Zjeżdżasz a parter. Wyciągasz walizki i kartony.
-Wyprowadzasz się? -pyta pan Staszek, starszy pan spod 2. Uwielbiałam z nim rozmawiać.
-Niestety. -odpowiadasz smutno.
-Coś się stał? -pyta.
-Michał... On... On mnie zdradził. -mówisz przez łzy, szybko je ocierasz.
-Przykro mi. Daj pomogę ci.
-Nie trzeba.
-Daj przecież sama ie dasz rady. -mówi. Kiwasz głową. Pan Staszek bierze walizkę, a ty jeden karton. Wracacie po kolejne rzeczy. Za trzecim razem wracasz po ostatni karton.
-Dziękuje za pomoc. -uśmiechasz się delikatnie.
-Nie ma za co. -mówi i cię przytula.
-Do widzenia. -mówisz i biorąc karton wychodzisz.
-Do widzenia. -mówi i wchodzi do windy. Wkładasz karton na tylnie siedzenie, bo w bagażniku nie ma miejsca. Wsiadasz za kierownice i z piskiem opon odjeżdżasz spod bloku. Kierujesz się w stronę mieszkania Karoliny. Po 15 minutach jesteś na miejscu. Mieszka ona z rodzicami. Wychodzisz z auta i dzwonisz do drzwi. Otwiera ci ona. Rzuca ci się na szyję.
-Co tu robisz? -pyta.
-Przyjechałam na grób do rodziców i mam do ciebie prośbę. -mówisz.
-Ach no tak, 14 wyjeżdżasz. -mówi.
-Tak.
-To jaką masz prośbę?
-Mam 2 walizki i 3 kartony, mogę to u ciebie przez jakiś czas przetrzymać? -pytasz.
-Pewnie, a co się stało?
-Michał mnie zdradził. -mówisz, a ona cię przytula.
-Weźmiemy to do domu i mi powiesz co się stało. -kiwasz głową. Chwilę potem siedzicie na łóżku Karoliny, a ty jej opowiadasz o tym co zastałaś.
-A to dupek jeden. -komentuje jego zachowanie. Nie chcesz o tym rozmawiać co ona rozumie. Dzisiaj u niej nocujesz. Jej rodzice traktują cię jak córkę. O 15 jedziesz na grób rodziców. Kupujesz znicz i kwiaty. Siedzisz tam godzinę. Rozmawiałaś z nimi. Wracasz do Karoliny. Cały czas rozmawiacie, oglądacie filmy. Na facebooku zmieniłaś status na "wolna", usunęłaś wasze wspólne zdjęcia. Nie chcesz mieć z nim nic do czynienia. O 23 idziecie spać. Na drugi dzień o 16 wracasz do domu. Dziękujesz Karolinie i jej rodzicom za nocleg. Po 20 jesteś na miejscu. Piszesz Karolinie, że dotarłaś na miejsce. Bierzesz torbę z bagażnika, odbierasz klucz i idziesz do pokoju. Szybki prysznic i zmęczona rzucasz się na łóżko. Po chwili Morfeusz bierze cię w swoje ramiona.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dzisiaj trochę później. Dzisiaj nie byłam w szkole. Choroba mnie dopadła. :( A wy jak się czujecie?
Czytasz ? Komentuj, to cholernie motywuje. :)
niedziela, 26 maja 2013
Rozdział 7
-To jak ? –dopytuje Konarski.
-Grałam. –mówisz szybko. –Ale to tylko na wf.
-Yhym. –mówią razem. Cholerka nie wierzą mi.
-Ja nawet dobrze piłki nie umiem odebrać.
–próbuję ich przekonać.
-Zobaczymy na treningu. –mówi Igła.
-Co? –pytasz zaskoczona.
-No na treningu zobaczymy twoje umiejętności
siatkarskie. –mówi Zibi.
-Nie. –mówisz szybko.
-Boisz się? –pyta Winiar.
-Nie.
-To grasz dzisiaj z nami.
-Trener się nie zgodzi.
-Zgodzi się. –Nagle do pokoju wpada Konarski z
Wiśniewskim.
-Trener się zgodzi. –mówi Łukasz.
-Kiedy wyszliście z pokoju? –pytasz nie
wiedząc kiedy wyszli. Nie zauważyłaś.
-Przed chwilą odpowiada Dawid.
-No czyli postanowione grasz z nami. –mówi
Igła. –Dobra idziemy na stołówkę, za pięć minut podają obiad. –nie zdążyłaś nic
powiedzieć, a ci już wyszli na korytarz.
-Idziesz? –pyta Dziku.
-Tak. –wychodzisz i kierujesz się na stołówkę
z siatkarzami uprzednio zamykając drzwi do pokoju. Dzisiaj na obiad są
ziemniaki kurczak i szpinak. Krzywisz się na myśl o szpinaku.
-Co jest? –pyta Igła gdy siadasz z nimi przy
stoliku. Chciałaś usiąść gdzie indziej, ale nie miałaś wyboru z tymi
wielkoludami.
-Szpinak. –mówisz.
-Nie lubisz szpinaku? –pyta Winiar.
-Nie.
-To tak jak większość z nas. –szczerzy się
Kubiak.
-A kto lubi?
-Zibi, Rucek, Guma, Konar i jeszcze tam kilka
osób ze sztabu. –odpowiada Wiśnia. Kiwasz głową, ze rozumiesz. Cały obiad mija
wam w bardzo wesołej atmosferze. Chłopaki cały czas żartują. Po skończonym
posiłku mamy chwilę odpoczynku. W pokoju dzwonisz do Michała. Dziwne, ale wcale
za nim nie tęsknisz. Mówisz mu, że przyjedziesz 12, bo 14 wylatujecie do
Toronto. O 16:15 słyszysz pukanie. Kończysz rozmowę i idziesz otworzyć drzwi.
-Witam. –mówi Andrea Anastasi.
-Co pana do mnie sprowadza? –pytasz rzecz
jasna po włosku.
-Przyszedłem spytać czy jesteś gotowa na mecz
z chłopakami. –mówi.
-Musze się tylko przebrać i idę na salę. –odpowiadasz.
-Dobrze. To do zobaczenia. –po wypowiedzeniu
tych słów wychodzi. Idziesz szybko do łazienki przebrać się w swoją starą
bluzkę z numerem 1 i twoim nazwiskiem. Ubierasz jeszcze czarne krótkie
spodenki. Zabierasz butelkę wody, telefon i ręcznik. Wszystko wkładasz do małej
torby. Wychodzisz na korytarz i zamykasz drzwi.
-Witam. –mówi Ignaczak.
-Hej. Widzieliśmy się nie dawno, przecież. –marszczysz
brwi.
-E tam. –odpowiada. –Gotowa?
-Chyba. –mówisz bez przekonania.
-Spokojnie. –uśmiecha się.
-Wy mnie przecież zabijecie! –podnosisz głos.
-Chyba Kurek i Bartman. –odpowiada.
-Żeby oni byli w mojej drużynie, oby oni byli
w mojej drużynie. –mówisz jak w transie, a Ignaczak się z ciebie śmieje. Po
chwili jesteście na sali. Wszyscy już są. Krótka rozgrzewka i trener wyznacza
składy. Pierwszy skład to: Ja –jako przyjmująca, Pit, Kurek (na moje
szczęście), Jarosz, Wiśnia, Ziomek i na libero Igła. Drugi skład przedstawiał się
tak: Zibi, Guma, Zati, Kosok, Możdżon, Winiar i Dziku. Ustawiliśmy się na
boisku i mecz się zaczął. Zagrywa Zibi. Super. Zagrywka idzie na mnie. Prawie
perfekcyjne przyjęcie nad siebie, Ziomek wystawia do Kurka i ten po bloku w
aut. Nasz punkt.
-Dobre przyjęcie. –mówi Ziomek. Kiwasz głową
na znak, że dziękujesz. Na zagrywkę idzie Jarosz. Trafia w siatkę. Punkt dla
przeciwników. Po drugiej stronie staje Kosok. Zagrywka znów idzie na mnie.
Ostry flot, ale jakoś sobie poradziłam. Ziomek wystawia do… mnie. Szybko
wybijam się i atakuje w sam narożnik boiska.
-Jak tyś to zrobiła/ -wytrzeszczył oczy Kurek.
Racja zaatakowałam mocno ponad blokiem, praktycznie ewidentny aut powinien być,
a ty boisku. Wzruszasz ramionami. Teraz czas na twoja zagrywkę. Wysyłasz flota
i Winiarski nie daje rady odebrać zagrywki. Punkt dla waszej drużyny. Znów flot
i tym razem as. Kolejnym razem posłałaś na Kubiaka ten przyjął nad siebie guma
wystawia i przesunięta krótka do Kosy, ty szybko rzucasz się i podbijasz piłkę,
Ziomek wystawia do Kurka i punkt.
-Boże to było genialne dziewczyno ! –krzyczy Igła.
–Ja bym nawet tego nie obronił. Wszyscy cię komplementują za tę akcję. Kolejną
zagrywkę psujesz. Pierwszego seta wygrywacie łatwo 25:18. Chwila przerwy i znów
zaczynacie grać. Drugi i trzeci tez nalezą do was. Wygrywacie drugiego do 21, a trzeciego do 15. Wszyscy
cię chwalą. Trener pyta się czy nie zamierzałam być siatkarką, ale
zaprzeczyłam. Za dużo się wydarzyło żebym się rozwijała. Ledwo doszłam do
pokoju, wzięłam szybki prysznic i ruszyłam masować chłopaków. Gdy wróciłam była
prawie 23. Przebrałam się w pidżamę, runęłam na łóżko i nawet nie wiem kiedy
zasnęłam.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Najdłuższy ! ;-) Wszystkiego najlepszego wszystkim mamom ! :* Jakie plany na popołudnie?
sobota, 25 maja 2013
Rozdział 6
-No ja, a czemu pytasz. –mówi Jakub.
-Ale ja jestem głupia. –mówisz.
-Co? –pyta Michał K.
-A co jeszcze z tego zdarzenia pamiętasz?
–zwracasz się w stronę Kuby.
-Pamiętam, że jak składałem zeznania policji
przyjechała córka tych co zginęli. Na moje oko miała 15, 16 lat. Nie chcieli
jej tam dopuścić. Jak skończyłem zeznania ona siedziała na krawężniku i
płakała. Poszedłem wtedy do niej i zapytałem czy to byli jej rodzice,
odpowiedziała, że rodzice i siostra. Mówiła tez, ze siostra miała raka, jechała
na operację. Rozmawialiśmy jakiś czas. Cały czas płakała. Na końcu naszej
rozmowy powiedziałem jej…
-Teraz twoi rodzice wraz z siostrą patrzą na
ciebie teraz z nieba i nie chcą, żebyś była smuta. Będą przy tobie każdego dnia
żeby cię wspierać, pomagać więc nigdy nie przestawaj wierzyć, że odeszli na
zawsze. –powiedziałam równocześnie z Kubą. Siatkarze patrzeli na mnie
zdezorientowanym wzrokiem.
-To byłaś ty? Pyta.
-Tak. –odpowiadasz. –Nawet nie wiedziała, że
to ty.
-Mniejsza z tym. Cholernie się zmieniłaś.
–mówi.
-Ile ty wtedy miałaś lat? –pyta Bartek.
-Jeszcze miałam 15 , do 16 brakowały mi
niecałe 3 miesiące. –odpowiadasz.
-Kuba, skąd ty takie słowa wytrzepałeś? –pyta
Grzegorz K. Kuba wzrusza ramionami.
-Nie wiem nawet. One po prostu tak same z
siebie wyszły. –odpowiada.
-Ale pomogły i to cholernie. –mówisz. Kuba się
delikatnie uśmiecha. –Dobra koniec tego tematu. Proszę.
-Dobra. –mówi Kosok.
-To ty masz 22 lata? –pyta Ruciak.
-Taaaak. –mówisz. –Wiem stara jestem. –na te
słowa wszyscy zaczynają się śmiać.
-Już 13. –mówi Ignaczak.
-Za 2 godziny obiad. –dopowiada Zbyszek.
-A ten ciągle myśli o jedzeniu. –narzeka
Kubiak.
-Oj tam. –ZB9 macha ręką.
-Macie jeszcze jakieś pytania? –przerywasz im.
–Bo jak nie to spadać.
-Pewnie, ze mamy i to dużo. –mówi Igła.
-No to pytajnie. –mówisz i wygodniej siadasz
na łóżku.
-Oglądasz siatkówkę? –pyta Kosa.
-Oczywiście.
-Jakiej drużynie kibicujesz? –pyta tym razem
Igła.
-Kolejne proszę. –mówisz.
-Tak łatwo się nie wymigasz moja droga. –mówi
Winiar.
-Jak załatwisz mi koszulkę Lodmana to będzie
dobrze. –mówisz do Pita po cichu żeby reszta nie słyszała.
-Nie ma sprawy. –mówi radośnie. -Ona jest
nasza panowie. –zwraca się do wszystkich.
-Tak ! Wiedziałem. –krzyczy radośnie Ignaczak.
Chłopacy z Resovi przybijają sobie piątkę.
-Resovia? Serio? –pyta Winiar.
-Nigdy nie myślałaś żeby kibicować ZAKSIE?
–pyta Zagumny.
-Nie. Kiedyś kibicowałam Skrze, ale… -przerywa
mi Michał W.
-Ale, czemu kibicujesz teraz Resovi? –pyta.
-To może tak, jak miałam 14 lat kibicowałam
Skrze, tata zawsze kibicował Resovi, siostra i mama znowu Zaksie. Po roku moje
poglądy się zmieniły i zaczęłam kibicować Resovi. Mimo, ze plasowała się na 7
lub 5 miejscach kibicowałam jej z całego serca. Darłam się przed telewizorem.
Najlepsze były mecze gdy grała Resovia-Zaksa wtedy to się działo. No i w sumie
do teraz mi tak zostało, że kibicuję im, a nie Skrze. –powiedziałam.
-Łeee. –mówi Winiar.
-Mogłaś też kibicować Zaksie. –mówi Guma.
-Nie Resovia jest lepsza. –szczerzy się
Ignaczak.
-Popieram. –mówisz. –A i chłopacy dziękuje za
Mistrza wygrałam 500zł. –szczerzysz się.
-Za co? –pyta się Kubiak.
-Wygrałam zakład z koleżanką.
-To kto w przyszłym roku zostanie Mistrzem
Polski. –pyta się Bartek.
-Myślę, że Zaksa i Resovia maja szansę.
–mówisz. –No, ale to raczej Resovia zostanie Mistrzem. –uśmiechasz się.
-Nie dajesz Skrze szans? –pyta Zatorski.
-Sorki, ale nie. –mówisz. –No co takie moje
zdanie. –dopowiadasz widząc zabójczy wzrok Michała.
-Grasz w siatkówkę, albo grałaś? –pyta Marcin,
a ty nie wiesz co powiedzieć. Przyznać się czy nie? To pytanie siedziało w
Twojej głowie.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mamy 6 ! :D Humor dopisuje ^^ Pol;ska wczoraj wygrała, a dzisiaj? Pewnie tez :) Jaki wynik obstawiacie?
Subskrybuj:
Posty (Atom)