-Hahahaha, mam cię! -krzyknął Ignaczak i przerzucił mnie przez ramię.
-Puść mnie ! -krzyczałaś. Próbowałaś się wydostać, ale nic to nie dało.
-Nie. -odpowiedział i kierował się w stronę wyjścia z sali.
-Pomocy ! -krzyczałaś, ale siatkarze, trenerzy i cały sztab tylko się śmiali. Popatrzyłaś na Piotrka, ale ten też się śmiał. Ja mu dam. Po chwili wyszliście z sali.
-Krzysiuuu. -powiedziałaś słodkim głosem.
-Hmm? -zapytał.
-Zostawisz mnie w spokoju?
-Niech się zastanowię... -powiedział i zaczął myśleć. Tak mnie też to zdziwiło. -A co będę z tego miał? -zapytał nie zatrzymując się.
-A co byś chciał?
-Do końca pobytu tutaj, będziesz kupować mi żelki. -powiedziała, ale zaraz dodał. -Wtedy kiedy będę miał na nie ochotę.
-Dobra. -powiedziałaś i od razu poczułaś grunt pod nogami. -Ale wiesz, nie wiedziałam, że umiesz myśleć.
-Doigrałaś się teraz. -powiedział i znów zaczął cię gonić. Szybko pobiegłaś do sali i schowałaś się za Pitem.
-A ty co? -zapytał zdziwiony.
-On mnie goni. -powiedziałaś gdy Krzysiek wpadł do szali.
-Chodź tu. -powiedział "groźnie" i zaczął iść w moją stronę. -Pit odsuń się.
-Nie! -krzyknęłaś.
-Co tym razem mu zrobiłaś? -zapytał rozbawiony Winiar.
-Powiedziałam, że nie wiedziałam, że on umie myśleć. -po tych słowach wszyscy zaczęli się śmiać.
-Zabije cię zaraz. -powiedział Igła ledwo panując żeby nie wybuchnąć śmiechem.
-Jak mnie zabijesz to nie dotrzymam umowy. -powiedziałaś "smutno".
-Hmm. Fakt, to w Polsce cie zabiję. -powiedział.
-Uważaj żeby ciebie ktoś zagrywką nie zabił. -powiedziałaś cicho, ale Pit to usłyszał i zaczął się śmiać. W sumie ja tez zaczęłam się śmiać.
-Z czego się śmiejecie? -zapytał z uniesionymi brwiami Bartek.
-Bo ona powiedziała...-nie dokończył Pit bo znów zaczął się śmiać.
-Z kim ja żyje. -powiedział zrezygnowany Bartek. Po chwili się opanowaliśmy. Chłopacy zaczęli ćwiczyć zagrywkę, a Ignaczak je odbierał.
-Cholera! -wrzasnął. -O mało co, a ta zagrywka by mnie zabiła! -krzyknął w stronę Zibiego. Popatrzyłam na Piotrka i znów zaczęliśmy się śmiać.
-A ci znów z czegoś ryją. -Bartek przybił sobie face palma. Pół godziny przed rozpoczęciem meczu weszliśmy na halę. Było trochę kibiców z Brazylii, ale także z Polski. Chłopacy zaczęli rozgrzewkę.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Krótki, wiem. Dzisiaj jest wcześniej dlatego, ze wyjeżdżam i też nie zobaczę meczu :( z czego jak się domyślacie nie jestem zadowolona ;/ Nie zagra też Krzysztof Ignaczak... Moja reakcja? Czemu? Jak? Ale po przemyśleniu sprawy trener dobrze zrobił, pewnie chce już przygotowywać Pawła Zatorskiego do takich meczu, a Igłę trener też pewnie oszczędza przed resztą meczy, finałem (do którego mam nadzieje wejdziemy) no i do ME. Tyle na ten temat. Nie wiem czy jutro będzie rozdział ponieważ idę na wesele, ale postaram się dodać. Jaki wynik typujecie na dzisiejszy mecz? Ja 3:1 dla nas :D
piątek, 7 czerwca 2013
czwartek, 6 czerwca 2013
Rozdział 18
-Amelia ! -Amelia ! Jesteś tam ! -obudziły cię krzyki.
-Zamknąć się! -krzyknęłaś.
-Śniadanie już jest od 10 minut. -powiedział głos za drzwi. Prawdopodobnie była tam cała reprezentacja. Szybko stałaś, spojrzałaś na zegarek 8.10. Super. Zaspałaś.
-Zaraz będę. -krzyknęłaś. Wzięłaś ubrania i wbiegłaś do łazienki. Tam szybko się ubrałaś i rozczesałaś włosy. Wzięłaś tylko gumkę do włosów, telefon i wyszłaś z pokoju.
-No nareszcie. -powiedział Ignaczak.
-No przepraszam, ale przez was zapomniałam ustawić budzik. -warknęłaś. Siatkarze ruszyli na dół, szybko zamknęłaś drzwi i zaczęłaś iść za resztą. Piotrek, który na ciebie czekał pociągnął cię w stronę windy. W końcu jesteście na 4 piętrze. Drzwi windy się akurat otworzyły, wyszła jakaś pani, a wy weszliście. Chciałaś zrobić sobie warkocza, ale Piotrek zaczął cie całować. Odwzajemniłaś pocałunek. Chwile przed otwarciem drzwi oderwaliście się od siebie. Wasze oddechy były przyśpieszone. Gdy tylko drzwi się otworzyły wysiedliście. Weszliście na stołówkę i usiedliście przy dużym stole. Podawano wam śniadanie, gdy do stołówki wpadli siatkarze.
-Patrzcie ! Mówiłem. -krzyczał podekscytowany Wiśnia.
-Tak, tak, tak. Pojechali windą. Są mądrzejsi. -powiedział zrezygnowany Kurek.
-Mądrzejsi? -spytał sarkastycznie Ignaczak. Oni także już dostali śniadanie. -Gdyby byli mądrzejsi użyli by schodów, a nie windy.
-Spadaj. -powiedziałam zastanawiając się co to za sałatka. Nawet smaczna była.
-Tak się zastanawiam... -zaczął po chwili Kurek. Wszyscy popatrzyli na niego z wyczekiwaniem. -Czy dzisiaj wygramy z Brazylią? -zapytał. Chłopacy popatrzyli na niego dziwnie.
-Wygracie. -powiedziałaś pewnie.
-A Kurek to kobieta. -prychnął Guma.
-Nie jestem kobietą. -oburzył się sam zainteresowany. Paweł machnął ręką.
-Przecież nigdy jeszcze z nimi nie wygraliśmy. -powiedział Ignaczak.
-Oj panowie, nie wierzycie w swoje umiejętności. -powiedziałaś i odeszłaś od stołu, co uczyniła także większość. Teraz do 15 macie czas wolny. Potem obiad. i do 17:30 znów czas wolny. A potem jedziecie na halę. Czas wolny minął ci razem z chłopakami na oglądaniu "Igłą szyte" z Japonii. Uśmialiście się co nie miara. "A czy Andrea o tym wie?" , "Matka wie, że ćpiesz?" i wiele wiele więcej. Potem poszliście na obiad. Po obiedzie znów oglądaliście "Igłą szyte". O 17 zaczęliśmy się zbierać. Równo o 17:30 wchodziliśmy do autobusu. Myślałam, ze będą się koncentrować, a ci zaczęli śpiewać. Parę minut po 18 byliście na hali. Wszyscy udaliśmy się do szatni. Siatkarze szybko się przebrali, bo zaraz musieli iść chwile poćwiczyć na specjalnej sali do ćwiczeń. Jakby to było gdybym nie oberwała z piłki głową.
-Dobra, przyznać się, który to był?! -warknęłaś. Wszyscy patrzyli w sufit udając głupich. Szybko podeszłaś do Piotrka.
-Pit... -zaczęłaś słodkim głosem patrząc głęboko w jego oczy.
-Pit, nie daj się zwieść. -zaczął Kurek.
-Powiedz mi kto to był. -powiedziałaś jeszcze słodszym głosem (o ile się da) i zrobiłaś oczy kota ze Shreka.
-Nie Pit ! Opamiętaj się ! -krzyknął Ignaczak. Wszyscy wybuchnęli śmiechem na jego słowa.
-To zrobił... -zaczął, ale nie skończył, bo tym razem on oberwał z piłki od? No od kogo? Proste pytanie -naszego ukochanego libero.
-Dzięki Pit. -powiedziałaś, wspięłaś się na palce i dałaś mu buziaka w policzek. Szybko wzięłaś piłkę i z całej siły wykonałaś zagrywkę, która uderzyła w punkt, czyli plecy Krzysia.
-Ej. -powiedział. -Za co?
-Za żywota. -odpowiedziałaś. -Sam się przyznałeś, że to od ciebie dostałam. -powiedziałaś.
-Jak? -zapytał zdziwiony.
-Piotrek też oberwał piłką od ciebie. Nie od kogoś innego, wiec to musiałeś być ty. -powiedziałaś. -I kto tu jest mądry? -wyszczerzyłaś się. Siatkarze wybuchnęli śmiechem, a Krzysiu zaczął cię gonić po sali.
-Nie ! -krzyczałaś śmiejąc się.
-Zaraz cię dorwę! -krzyknął.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Znów krótki. Znów beznadziejny. Przepraszam. Tak się źle czuję, a nie mam więcej rozdziałów. Jak tylko poczuję się lepiej nadrobię je, żeby w razie czego nie musieć pisać jakiś beznadziejnych. A jeszcze małe pytanie, jest tu ktoś z Ostrzeszowa? Lub okolic? Potrzebna mi taka osoba. Jakby coś to pisać na wisniowaaa97@wp.pl :)
środa, 5 czerwca 2013
Rozdział 17
-Nie oburzaj się młody. -powiedział Igła.
-A wy nie powinniście się wyspać? Przecież jutro gracie mecz. I to z Brazylią. -burzyłaś się.
-Gramy dopiero o 21. Więc jakoś do spania nam się nie śpieszy. -powiedział Winiar.
-Dooobra. -jęknęłaś. Nie miałaś ochoty na grę. Tym bardziej z siatkarzami. Ale z nimi nie było dyskusji. Niestety. Także po niecałych 20 minutach siedzieliśmy wszyscy w pokoju Krzysia i Łukasza.
-To gramy w pokera? -zapytał Winiar tasując karty. Wszyscy przytaknęli głową.
-Kto przegra musi wykonać jakieś zadanie. - powiedział Kurek.
-Czemu? -jęknęłaś.
-Bo nie ma dżemu. -powiedział Grzesiu K. Posłałam mu gromiące spojrzenie.
-To gramy : Ja, Amelia, Piter, Igła, Ziomek i Bartek. -powiedział, rozdał karty i gra się zaczęła. Wygrał Pit, a ja przegrałam. Ciekawe jakie zadanie będę miała.
-No to jakie zadanie dla naszej pani fizjoterapeutki? -zapytał Grzesiu.
-Żadne. -fuknęłaś.
-Jakie żadne? Zaraz się jakieś wymyśli. -powiedział Kurek.
-Wiem ! -krzyknął podekscytowany Ignaczak.
-Hmm. -zapytałaś znudzona.
-Pójdziesz do trenera i powiesz mu, żeby jutro nie było treningu przed meczem. -powiedział.
-Chyba cię pogięło. Przecież się nie zgodzi. -powiedziałaś zirytowana.
-Pech, to twoje zadanie. -powiedział Kosok. Jakoś bardzo mi dzisiaj dogaduje. Wstałaś szybko, posyłając jeszcze gromiące spojrzenie w stronę Igły. Wychodziłaś gdy odezwał się Kurek.
-Czekaj, ktoś musi iść z tobą, żebyś nas nie wrobiła. -powiedział. Wywróciłaś oczami.
-To Ignaczak niech idzie. Jego pomysł. -zabłysnął Dawid.
-Spoko. -powiedział i wyszedł z pokoju razem z tobą.
-Staniesz za drzwiami, żeby nie było. -powiedziałaś.
-Ok. -odpowiedział. Zapukałaś do drzwi trenera i usłyszałaś 'Please', więc weszłaś do środka i robiąc na złość Igle zaczęłaś po włosku.
-Dobry wieczór. -powiedziałaś. -Mam sprawę.
-O, Amelia, słucham? -odpowiedział także po włosku.
-Czy chłopacy muszą mieć jutro trening? -zapytałaś nie pewnie.
-Hmm. No właściwie to nie muszą.
-Na prawdę? -zapytałaś zdziwiona.
-Tak, dużo zostali wymęczeni na treningach. Przekażesz im to? -zapytał Andrea.
-Tak, dziękuje. Dobranoc. -powiedziałaś i wyszłaś. nac
-Musiałaś mówić po angielsku. -oburzył się Ignaczak.
-Tak. -powiedziałaś. Szybko weszłaś do odpowiedniego pokoju, a siatkarze patrzyli na ciebie z wyczekiwaniem.
-Nie macie treningu. -powiedziałaś, a oni wybuchli radością.
-Wiecie co ona zrobiła? -zaczął nadąsany Igła.
-Co? -zapytał Pit. Ja usiadłam obok niego.
-Rozmawiała z trenerem po Włosku ! Włosku ! Jak miałem coś rozumieć. -powiedział już zirytowany.
-Hahahahahahahaha. -wybuchnął śmiechem Ziomek. Tak tylko on.
-No i co się śmiejesz? -zapytał nieźle wkurzony Krzysiek.
-Śmieje się z ciebie. -powiedział i znów zaczął się śmiać. Po chwili wszyscy się śmiali tylko nie libero. Siatkarze zagrali jeszcze kilka razy. Zadania musieli wykonywać jeszcze : Kurek, Wiśniewski (aż 2 razy) i Winiarki. Ale ich zadania były o wiele prostsze. Bo co to za zadanie : Powiedz ile chcesz mieć dzieci? No to wgl. nie jest pytanie. Czasami nie ogarniam siatkarzy. Gdy chłopakom się znudziło (a było już po 23) każdy ruszył do swojego pokoju. Wzięłaś prysznic. Mokre włosy rozczesałaś i zostawiłaś rozpuszczone. Już miałaś się kłaść spać gdy usłyszałaś pukanie do drzwi. Zdziwiona poszłaś je otworzyć. Za nimi zobaczyłaś Piotrka.
-Jeszcze nie w łóżku? -zapytałaś.
-Nie. -powiedział. Szybko wszedł do środka zamknął drzwi, przyparł cię do ściany. Czułaś jak serce zaczyna bić ci mocniej. -Przyszedłem powiedzieć dobranoc. -po wypowiedzeniu tych słów zaczął cię namiętnie całować. -Kocham cię. -wyszeptał pomiędzy pocałunkiem.
-Ja ciebie też. -odpowiedziałaś. Po chwili oderwaliście się od siebie.
-Dobranoc kochanie. -powiedział.
-Dobranoc. -odpowiedziałaś. Dostałaś jeszcze buziaka w czoło i wyszedł. Szybko zakluczyłaś drzwi, zgasiłaś światło i z wielkim uśmiechem położyłaś się na łóżku. Już po chwili byłaś w krainie Morfeusza.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam, przepraszam, przepraszam ! Wiem miał być wcześniej, ale tak się źle czułam, że nie miałam siły żeby napisać. Jestem okropna. Ten rozdział jest okropny. Jeszcze raz przepraszam ! :(
Czytasz? Komentuj.
-A wy nie powinniście się wyspać? Przecież jutro gracie mecz. I to z Brazylią. -burzyłaś się.
-Gramy dopiero o 21. Więc jakoś do spania nam się nie śpieszy. -powiedział Winiar.
-Dooobra. -jęknęłaś. Nie miałaś ochoty na grę. Tym bardziej z siatkarzami. Ale z nimi nie było dyskusji. Niestety. Także po niecałych 20 minutach siedzieliśmy wszyscy w pokoju Krzysia i Łukasza.
-To gramy w pokera? -zapytał Winiar tasując karty. Wszyscy przytaknęli głową.
-Kto przegra musi wykonać jakieś zadanie. - powiedział Kurek.
-Czemu? -jęknęłaś.
-Bo nie ma dżemu. -powiedział Grzesiu K. Posłałam mu gromiące spojrzenie.
-To gramy : Ja, Amelia, Piter, Igła, Ziomek i Bartek. -powiedział, rozdał karty i gra się zaczęła. Wygrał Pit, a ja przegrałam. Ciekawe jakie zadanie będę miała.
-No to jakie zadanie dla naszej pani fizjoterapeutki? -zapytał Grzesiu.
-Żadne. -fuknęłaś.
-Jakie żadne? Zaraz się jakieś wymyśli. -powiedział Kurek.
-Wiem ! -krzyknął podekscytowany Ignaczak.
-Hmm. -zapytałaś znudzona.
-Pójdziesz do trenera i powiesz mu, żeby jutro nie było treningu przed meczem. -powiedział.
-Chyba cię pogięło. Przecież się nie zgodzi. -powiedziałaś zirytowana.
-Pech, to twoje zadanie. -powiedział Kosok. Jakoś bardzo mi dzisiaj dogaduje. Wstałaś szybko, posyłając jeszcze gromiące spojrzenie w stronę Igły. Wychodziłaś gdy odezwał się Kurek.
-Czekaj, ktoś musi iść z tobą, żebyś nas nie wrobiła. -powiedział. Wywróciłaś oczami.
-To Ignaczak niech idzie. Jego pomysł. -zabłysnął Dawid.
-Spoko. -powiedział i wyszedł z pokoju razem z tobą.
-Staniesz za drzwiami, żeby nie było. -powiedziałaś.
-Ok. -odpowiedział. Zapukałaś do drzwi trenera i usłyszałaś 'Please', więc weszłaś do środka i robiąc na złość Igle zaczęłaś po włosku.
-Dobry wieczór. -powiedziałaś. -Mam sprawę.
-O, Amelia, słucham? -odpowiedział także po włosku.
-Czy chłopacy muszą mieć jutro trening? -zapytałaś nie pewnie.
-Hmm. No właściwie to nie muszą.
-Na prawdę? -zapytałaś zdziwiona.
-Tak, dużo zostali wymęczeni na treningach. Przekażesz im to? -zapytał Andrea.
-Tak, dziękuje. Dobranoc. -powiedziałaś i wyszłaś. nac
-Musiałaś mówić po angielsku. -oburzył się Ignaczak.
-Tak. -powiedziałaś. Szybko weszłaś do odpowiedniego pokoju, a siatkarze patrzyli na ciebie z wyczekiwaniem.
-Nie macie treningu. -powiedziałaś, a oni wybuchli radością.
-Wiecie co ona zrobiła? -zaczął nadąsany Igła.
-Co? -zapytał Pit. Ja usiadłam obok niego.
-Rozmawiała z trenerem po Włosku ! Włosku ! Jak miałem coś rozumieć. -powiedział już zirytowany.
-Hahahahahahahaha. -wybuchnął śmiechem Ziomek. Tak tylko on.
-No i co się śmiejesz? -zapytał nieźle wkurzony Krzysiek.
-Śmieje się z ciebie. -powiedział i znów zaczął się śmiać. Po chwili wszyscy się śmiali tylko nie libero. Siatkarze zagrali jeszcze kilka razy. Zadania musieli wykonywać jeszcze : Kurek, Wiśniewski (aż 2 razy) i Winiarki. Ale ich zadania były o wiele prostsze. Bo co to za zadanie : Powiedz ile chcesz mieć dzieci? No to wgl. nie jest pytanie. Czasami nie ogarniam siatkarzy. Gdy chłopakom się znudziło (a było już po 23) każdy ruszył do swojego pokoju. Wzięłaś prysznic. Mokre włosy rozczesałaś i zostawiłaś rozpuszczone. Już miałaś się kłaść spać gdy usłyszałaś pukanie do drzwi. Zdziwiona poszłaś je otworzyć. Za nimi zobaczyłaś Piotrka.
-Jeszcze nie w łóżku? -zapytałaś.
-Nie. -powiedział. Szybko wszedł do środka zamknął drzwi, przyparł cię do ściany. Czułaś jak serce zaczyna bić ci mocniej. -Przyszedłem powiedzieć dobranoc. -po wypowiedzeniu tych słów zaczął cię namiętnie całować. -Kocham cię. -wyszeptał pomiędzy pocałunkiem.
-Ja ciebie też. -odpowiedziałaś. Po chwili oderwaliście się od siebie.
-Dobranoc kochanie. -powiedział.
-Dobranoc. -odpowiedziałaś. Dostałaś jeszcze buziaka w czoło i wyszedł. Szybko zakluczyłaś drzwi, zgasiłaś światło i z wielkim uśmiechem położyłaś się na łóżku. Już po chwili byłaś w krainie Morfeusza.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam, przepraszam, przepraszam ! Wiem miał być wcześniej, ale tak się źle czułam, że nie miałam siły żeby napisać. Jestem okropna. Ten rozdział jest okropny. Jeszcze raz przepraszam ! :(
Czytasz? Komentuj.
wtorek, 4 czerwca 2013
Rozdział 16
-Rozmowa? -zapytałaś głupio.
-Z wujem? -zapytał Pit.
-Tak, a co?
-Bo bardzo fajna była. -powiedział rozbawiony Winiar.
-Bywa. -odpowiedziałaś.
-Czemu się do niego tak zwracałaś? -zapytał Grzesiu.
-Bo jak on nie miał wcześniej szacunku do moich rodziców, tak ja nie mam teraz do niego. -mówisz. Siatkarze pokiwali tylko głowami. Porozmawialiśmy jeszcze o jakiś dziwnych rzeczach typu : czemu tenisistki mają krótkie stroje? No czy to jest normalne pytanie? Chyba nie. O 15 zeszliśmy na obiad.
-Co się krzywisz? -zapytał Igła.
-Tutaj jest szpinak. -powiedziałaś.
-Yhym. -powiedziała większość z nich. Zaczęliśmy jeść. Po chwili skończyłam. Nie miałam apetytu.
-Ty się już najadłaś. -zapytał zdziwiony Piotrek.
-Tak.
-Blada jesteś. -powiedział Konarski.
-Przepraszam. -powiedziałaś i szybko wybiegłaś ze stołówki. Szybko wbiegłaś do łazienki w swoim pokoju i zwróciłaś to co zjadłaś. Nie potrafiłaś nawet wstać. Byłaś słaba. Ledwo wstałaś. Podeszłaś do lustra i zobaczyłaś, że jesteś strasznie blada, dokładnie tak jak mówił Dawid. Umyłaś zęby, spojrzałaś jeszcze w lustro i wyszłaś z łazienki. A w pokoju na twoim łóżku siedział Piotrek.
-Amelia, wszystko dobrze? -zapytał wstając. Miał zmartwioną minę.
-Tak. Już tak. -powiedziałaś.
-Co się stało?
-Zwykłe zatrucie pokarmowe. -wymusiłaś uśmiech.
-Na pewno? -chciał się upewnić.
-Tak. -powiedziałaś, a on podszedł jeszcze bliżej i cię przytulił. Wtuliłaś się w jego klatkę piersiową. Wdychałaś jego perfumy. Przesiedzieliście tak do 16. Potem zeszliście na dół gdzie czekał na was autobus z resztą siatkarzy.
-Amelia, jak się czujesz? -zapytał przejęty Krzysiu.
-Już wszystko okej. -powiedziałaś, lekko się uśmiechając. Usiadłaś obok Piotrka dwa siedzenia przed tyłem. Dojechaliśmy na halę. Chłopacy poszli się przebrać, a ty ze sztabem i trenerami udałaś się na halę. W drzwiach minęliście się z Brazylijczykami. Zauważyłaś, że Rezende strasznie się na ciebie patrzy. Ale nie ten starszy, tylko ten młodszy. Nie zwróciłaś na to większej uwagi. Usiadłaś na krzesełku obok Oskara i Marcina. Po chwili na salę weszli siatkarze i rozpoczęli rozgrzewkę. Potem ćwiczyli zagrywkę. Zagrali mini mecz, w którym byłam sędziom głównym, ponieważ Andrei się nie chciało wchodzić na słupek sędziowski. Było kilka konfrontacji, gdzie tylko Ignaczak kłócił się, że np. było po bloku, aut był, tamten przekroczył linię. Nawet zabawnie było w niektórych sytuacjach. Po 19 byliśmy w hotelu gdzie po odłożeniu toreb, sprzętu zeszliśmy na kolację.
-Po kolacji u nas. -powiedział Ziomek.
-Co? -zapytałaś zdezorientowana ponieważ zapoznawałaś się, ze składem sałatki.
-Dzisiaj po kolacji u nas. -powtórzył.
-A po co? -kolejne głupie pytanie.
-Będziemy grać w karty. -powiedział Kurek.
-Aha, to ja odpadam. -powiedziałam.
-Czemu? -zapytał Zibi.
-Zawsze przegrywam. -powiedziałaś z udawanym smutkiem.
-E tam. Z Wiśnią jeszcze ikt nie przegrał. -powiedział rozbawiony Kubiak.
-Ej. -burzył się Łukasz.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zastanawiam się czy jeszcze wgl. czytacie tego bloga ;/
Czytasz? Komentuj ;)
-Z wujem? -zapytał Pit.
-Tak, a co?
-Bo bardzo fajna była. -powiedział rozbawiony Winiar.
-Bywa. -odpowiedziałaś.
-Czemu się do niego tak zwracałaś? -zapytał Grzesiu.
-Bo jak on nie miał wcześniej szacunku do moich rodziców, tak ja nie mam teraz do niego. -mówisz. Siatkarze pokiwali tylko głowami. Porozmawialiśmy jeszcze o jakiś dziwnych rzeczach typu : czemu tenisistki mają krótkie stroje? No czy to jest normalne pytanie? Chyba nie. O 15 zeszliśmy na obiad.
-Co się krzywisz? -zapytał Igła.
-Tutaj jest szpinak. -powiedziałaś.
-Yhym. -powiedziała większość z nich. Zaczęliśmy jeść. Po chwili skończyłam. Nie miałam apetytu.
-Ty się już najadłaś. -zapytał zdziwiony Piotrek.
-Tak.
-Blada jesteś. -powiedział Konarski.
-Przepraszam. -powiedziałaś i szybko wybiegłaś ze stołówki. Szybko wbiegłaś do łazienki w swoim pokoju i zwróciłaś to co zjadłaś. Nie potrafiłaś nawet wstać. Byłaś słaba. Ledwo wstałaś. Podeszłaś do lustra i zobaczyłaś, że jesteś strasznie blada, dokładnie tak jak mówił Dawid. Umyłaś zęby, spojrzałaś jeszcze w lustro i wyszłaś z łazienki. A w pokoju na twoim łóżku siedział Piotrek.
-Amelia, wszystko dobrze? -zapytał wstając. Miał zmartwioną minę.
-Tak. Już tak. -powiedziałaś.
-Co się stało?
-Zwykłe zatrucie pokarmowe. -wymusiłaś uśmiech.
-Na pewno? -chciał się upewnić.
-Tak. -powiedziałaś, a on podszedł jeszcze bliżej i cię przytulił. Wtuliłaś się w jego klatkę piersiową. Wdychałaś jego perfumy. Przesiedzieliście tak do 16. Potem zeszliście na dół gdzie czekał na was autobus z resztą siatkarzy.
-Amelia, jak się czujesz? -zapytał przejęty Krzysiu.
-Już wszystko okej. -powiedziałaś, lekko się uśmiechając. Usiadłaś obok Piotrka dwa siedzenia przed tyłem. Dojechaliśmy na halę. Chłopacy poszli się przebrać, a ty ze sztabem i trenerami udałaś się na halę. W drzwiach minęliście się z Brazylijczykami. Zauważyłaś, że Rezende strasznie się na ciebie patrzy. Ale nie ten starszy, tylko ten młodszy. Nie zwróciłaś na to większej uwagi. Usiadłaś na krzesełku obok Oskara i Marcina. Po chwili na salę weszli siatkarze i rozpoczęli rozgrzewkę. Potem ćwiczyli zagrywkę. Zagrali mini mecz, w którym byłam sędziom głównym, ponieważ Andrei się nie chciało wchodzić na słupek sędziowski. Było kilka konfrontacji, gdzie tylko Ignaczak kłócił się, że np. było po bloku, aut był, tamten przekroczył linię. Nawet zabawnie było w niektórych sytuacjach. Po 19 byliśmy w hotelu gdzie po odłożeniu toreb, sprzętu zeszliśmy na kolację.
-Po kolacji u nas. -powiedział Ziomek.
-Co? -zapytałaś zdezorientowana ponieważ zapoznawałaś się, ze składem sałatki.
-Dzisiaj po kolacji u nas. -powtórzył.
-A po co? -kolejne głupie pytanie.
-Będziemy grać w karty. -powiedział Kurek.
-Aha, to ja odpadam. -powiedziałam.
-Czemu? -zapytał Zibi.
-Zawsze przegrywam. -powiedziałaś z udawanym smutkiem.
-E tam. Z Wiśnią jeszcze ikt nie przegrał. -powiedział rozbawiony Kubiak.
-Ej. -burzył się Łukasz.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zastanawiam się czy jeszcze wgl. czytacie tego bloga ;/
Czytasz? Komentuj ;)
poniedziałek, 3 czerwca 2013
Rozdział 15
-Co? -zapytałaś.
-Jak wtedy rozmawialiśmy to taki młody chłopak stał z aparatem i robił zdjęcia. Myślałem, że to ktoś z gazety. -powiedział.
-Młody chłopak. Hmm. -zamyśliłaś się. -Hubert.
-Kto? -zapytali zdezorientowani siatkarze.
-Nie znacie. -powiedziałaś i wzięłaś z szafki laptopa po czym go włączyłaś. Chwile czekałaś aż się włączy. Siatkarze patrzyli na ciebie z wyczekiwaniem. Gdy laptop się włączył zalogowałaś się na facebooka. A tam co ? Pełno powiadomień, zaproszeń i wiadomości. Dawno cie tam nie było. Szybko zobaczyłaś zaproszenia i przyjęłaś tych, których znałaś. Powiadomienia też szybko sprawdziłaś. Wiadomości m.in. od Karoliny i Michała i jeszcze od kilku znajomych. Co Michał chciał? Nie wiem, nie patrzyłam, ale szczerze jakoś mnie to mało interesuje. Wyszukałam szybko Huberta i włączyłam jego najlepsze zdjęcie po czym odwróciłam laptopa i pokazałam Kubie zdjęcie.
-Jego widziałeś? -zapytałaś.
-Tak. -powiedział.
-Pierdolona szuja. -powiedziałaś, a siatkarze popatrzyli na ciebie ze zdziwieniem. Tak przeklnęłaś. Rzadko ci się to zdarzało. Używałaś takich słów gdy byłaś mocno wkurzona. A teraz byłaś. I to mocno.
-Nie patrzcie tak. -powiedziałaś.
-Umiesz przeklinać. -wypalił Winiar. Wywróciłaś oczami.
-A kto nie umie? Nawet dzieci umieją. -powiedziałaś.
-Racja. -poparł mnie Grzesiu Kosok. Miałaś się wylogować gdy przypomniało ci się, że masz wiadomość od Michała. Szybko ja otworzyłaś. I co zobaczyłaś? Długą wiadomość. Szybko zaczęłaś ją czytać.
Droga Amelio, chciałbym ci powiedzieć, ze to co zobaczyłaś to był tylko jeden raz. I mimo wszystko nie zbyt tego chciałem. A czemu to zrobiłem? Dlatego, że cholernie mi ciebie brakowało. Siedziałaś sobie w Spale z tymi siatkarzykami, a ja musiałem siedzieć sam. Kasię poznałem w pracy. Zaprzyjaźniliśmy się. Dobrze nam się rozmawiało. Dlaczego ci o niej wcześniej nie powiedziałem? Bo wiedziałem jak zareagujesz. Będziesz wściekła i będziesz posądzać mnie o zdradę. W ta sobotę zadzwonił dzwonek, myślałem, ze to ty. Otworzyłem, a tam stała Kasia. Powiedziała, że dłużej tak nie może wytrzymać. Powiedziała, że się we mnie zakochała. Zareagowałem impulsywnie. Pocałowałem ją. Dlaczego to zrobiłem? Jak wcześniej już pisałem z tęsknoty za tobą. I tak od pocałunku do pocałunku zaczynało się dziać coś więcej. I wylądowaliśmy w łóżku. Potem przyszłaś ty. No i wiesz co się działo. Wiedziałem, ze źle postąpiłem. Wróciłem do Kasi. Mówiła, ze to jej wina, ja zaprzeczałem. Spędziliśmy razem dzień. Na drugi dzień nie było jej w domu. Zostawiła tylko kartę, na której było napisane, że wszytko było zaplanowane. Żebym nie był z tobą. Ale i tak wiedziałem, że mi już nie wybaczysz. W sumie, szybko się z tym pogodziłem. Może dlatego, że wiedziałem, ze to moja wina. Ale mniejsza o to. Mimo wszystko cie kocham i chcę żebyś była szczęśliwa. Wiedz też, że lata spędzone z tobą były najwspanialsze na świecie i nigdy nie zamieniłbym ich na żadne inne. Twój Michał.
Łzy spływały po twoim policzku. Nie zważałaś na siatkarzy pytających co się stało. Otarłaś łzy. Wylogowałaś się z facebooka i wyłączyłaś laptopa. Zamknęłaś go i położyłaś na szafkę.
-Amelia, co się stało? -zapytał Pit.
-Już nic. -powiedziałaś uśmiechając się lekko.
-Na pewno? -chciał się upewnić Ignaczak.
-Tak. -odpowiedziałaś. Zaczęliście rozmawiać o wszystkim. W pewnym momencie zadzwonił twój telefon. Numer całkiem ci obcy. Siatkarze przestali rozmawiać. Odebrałaś.
-Słucham? -powiedziałaś.
-Cześć Amelia. Tutaj Tomek.
-Jaki Tomek? -zapytałaś "niby" zdziwiona, choć tak naprawdę wiedziałaś jaki.
-Tomek, twój wuja. Nie poznajesz mnie.
-Ach, tak. Teraz już wiem jaki.
-Miałabyś czas żeby się spotkać? -zapytał.
-Przykro mi wujku, ale nie ma mnie w Polsce.
-A gdzie jesteś?
-To nie twój interes. Jestem już dorosła.
-Jednak chciałbym wiedzieć. -powiedział stanowczo.
-No to mi przykro, ale się nie dowiesz. Bynajmniej nie ode mnie. -powiedziałaś.
-Bo?
-Pstro. Teraz wielce się mną zainteresowałeś? Jak miło. Pamiętaj, że nigdy ci nie wybaczę tego co zrobiłeś! -prawie krzyknęłaś.
-Nie tym tonem.
-Nie będziesz mi rozkazywał. Przepraszam cie, ale mam lepsze zajęcia niż rozmowa z tobą. -po tych słowach rozłączyłaś się i rzuciłaś telefon na szafkę.
-Co to było? -zapytał rozbawiony Ignaczak.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Witam , witam :D Dzisiaj dzień dobrej oceny. Ja dostałam dzisiaj 5, 4, 4+, 5, 6 :D A wy jakie dostaliście?
Czytasz? Komentuj, to cholernie motywuje :)
-Jak wtedy rozmawialiśmy to taki młody chłopak stał z aparatem i robił zdjęcia. Myślałem, że to ktoś z gazety. -powiedział.
-Młody chłopak. Hmm. -zamyśliłaś się. -Hubert.
-Kto? -zapytali zdezorientowani siatkarze.
-Nie znacie. -powiedziałaś i wzięłaś z szafki laptopa po czym go włączyłaś. Chwile czekałaś aż się włączy. Siatkarze patrzyli na ciebie z wyczekiwaniem. Gdy laptop się włączył zalogowałaś się na facebooka. A tam co ? Pełno powiadomień, zaproszeń i wiadomości. Dawno cie tam nie było. Szybko zobaczyłaś zaproszenia i przyjęłaś tych, których znałaś. Powiadomienia też szybko sprawdziłaś. Wiadomości m.in. od Karoliny i Michała i jeszcze od kilku znajomych. Co Michał chciał? Nie wiem, nie patrzyłam, ale szczerze jakoś mnie to mało interesuje. Wyszukałam szybko Huberta i włączyłam jego najlepsze zdjęcie po czym odwróciłam laptopa i pokazałam Kubie zdjęcie.
-Jego widziałeś? -zapytałaś.
-Tak. -powiedział.
-Pierdolona szuja. -powiedziałaś, a siatkarze popatrzyli na ciebie ze zdziwieniem. Tak przeklnęłaś. Rzadko ci się to zdarzało. Używałaś takich słów gdy byłaś mocno wkurzona. A teraz byłaś. I to mocno.
-Nie patrzcie tak. -powiedziałaś.
-Umiesz przeklinać. -wypalił Winiar. Wywróciłaś oczami.
-A kto nie umie? Nawet dzieci umieją. -powiedziałaś.
-Racja. -poparł mnie Grzesiu Kosok. Miałaś się wylogować gdy przypomniało ci się, że masz wiadomość od Michała. Szybko ja otworzyłaś. I co zobaczyłaś? Długą wiadomość. Szybko zaczęłaś ją czytać.
Droga Amelio, chciałbym ci powiedzieć, ze to co zobaczyłaś to był tylko jeden raz. I mimo wszystko nie zbyt tego chciałem. A czemu to zrobiłem? Dlatego, że cholernie mi ciebie brakowało. Siedziałaś sobie w Spale z tymi siatkarzykami, a ja musiałem siedzieć sam. Kasię poznałem w pracy. Zaprzyjaźniliśmy się. Dobrze nam się rozmawiało. Dlaczego ci o niej wcześniej nie powiedziałem? Bo wiedziałem jak zareagujesz. Będziesz wściekła i będziesz posądzać mnie o zdradę. W ta sobotę zadzwonił dzwonek, myślałem, ze to ty. Otworzyłem, a tam stała Kasia. Powiedziała, że dłużej tak nie może wytrzymać. Powiedziała, że się we mnie zakochała. Zareagowałem impulsywnie. Pocałowałem ją. Dlaczego to zrobiłem? Jak wcześniej już pisałem z tęsknoty za tobą. I tak od pocałunku do pocałunku zaczynało się dziać coś więcej. I wylądowaliśmy w łóżku. Potem przyszłaś ty. No i wiesz co się działo. Wiedziałem, ze źle postąpiłem. Wróciłem do Kasi. Mówiła, ze to jej wina, ja zaprzeczałem. Spędziliśmy razem dzień. Na drugi dzień nie było jej w domu. Zostawiła tylko kartę, na której było napisane, że wszytko było zaplanowane. Żebym nie był z tobą. Ale i tak wiedziałem, że mi już nie wybaczysz. W sumie, szybko się z tym pogodziłem. Może dlatego, że wiedziałem, ze to moja wina. Ale mniejsza o to. Mimo wszystko cie kocham i chcę żebyś była szczęśliwa. Wiedz też, że lata spędzone z tobą były najwspanialsze na świecie i nigdy nie zamieniłbym ich na żadne inne. Twój Michał.
Łzy spływały po twoim policzku. Nie zważałaś na siatkarzy pytających co się stało. Otarłaś łzy. Wylogowałaś się z facebooka i wyłączyłaś laptopa. Zamknęłaś go i położyłaś na szafkę.
-Amelia, co się stało? -zapytał Pit.
-Już nic. -powiedziałaś uśmiechając się lekko.
-Na pewno? -chciał się upewnić Ignaczak.
-Tak. -odpowiedziałaś. Zaczęliście rozmawiać o wszystkim. W pewnym momencie zadzwonił twój telefon. Numer całkiem ci obcy. Siatkarze przestali rozmawiać. Odebrałaś.
-Słucham? -powiedziałaś.
-Cześć Amelia. Tutaj Tomek.
-Jaki Tomek? -zapytałaś "niby" zdziwiona, choć tak naprawdę wiedziałaś jaki.
-Tomek, twój wuja. Nie poznajesz mnie.
-Ach, tak. Teraz już wiem jaki.
-Miałabyś czas żeby się spotkać? -zapytał.
-Przykro mi wujku, ale nie ma mnie w Polsce.
-A gdzie jesteś?
-To nie twój interes. Jestem już dorosła.
-Jednak chciałbym wiedzieć. -powiedział stanowczo.
-No to mi przykro, ale się nie dowiesz. Bynajmniej nie ode mnie. -powiedziałaś.
-Bo?
-Pstro. Teraz wielce się mną zainteresowałeś? Jak miło. Pamiętaj, że nigdy ci nie wybaczę tego co zrobiłeś! -prawie krzyknęłaś.
-Nie tym tonem.
-Nie będziesz mi rozkazywał. Przepraszam cie, ale mam lepsze zajęcia niż rozmowa z tobą. -po tych słowach rozłączyłaś się i rzuciłaś telefon na szafkę.
-Co to było? -zapytał rozbawiony Ignaczak.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Witam , witam :D Dzisiaj dzień dobrej oceny. Ja dostałam dzisiaj 5, 4, 4+, 5, 6 :D A wy jakie dostaliście?
Czytasz? Komentuj, to cholernie motywuje :)
niedziela, 2 czerwca 2013
Rozdział 14
-Jak mogliście nam nie powiedzieć?
-Jak długo to trwa?
-Czemu Ignaczak wie pierwszy?
-Dlaczego tak późno się dowiadujemy. -takimi i jeszcze innymi pytaniami zasypywali nas siatkarze.
-Ej ! -krzyknęłam. -Spokojnie.
-To może ja wyjaśnię -powiedział Piotrek, a siatkarze skrzyżowali swoje ręce na klatce piersiowej. Swoją drogą śmiesznie wyglądali. -Chcieliśmy na razie nikomu nie mówić. Trwa to od wczoraj. Ignaczak to Ignaczak, nie potrzebnie się tu zjawił. I jak późno się dowiadujecie? Jako jedni z pierwszych wiecie. -powiedział.
-Niech wam będzie. -powiedział Winiar. -No to moje gratulacje. -powiedział i zaczął nas przytulać, reszta siatkarzy poszła jego śladem. No nareszcie? Co to kurde miało być.
-To my idziemy się przebrać. -powiedział Piotrek. Tak wszyscy ruszyli do szatni, a ja za trenerem na siłownie. Trening minął bardzo szybko więc po 2 godzinach byliśmy w swoich pokojach. Mój spokój nie trwał długo gdyż do niego wpadła zgraja siatkarzy z Ignaczakiem i Winiarskim na czele.
-Matka was nie nauczyła pukać?! -krzyknęłaś.
-Yyy, nie. -powiedział z uśmiechem od ucha do ucha Bartek. Piotrek usiadł obok mnie i dał mi całusa w policzek.
-O ! Jak słodko ! -powiedział Ignaczak. On zawsze musi wszystko komentować.
-Po co tu przyszliście? -zapytałaś.
-Bo nam się nudzi, tobie pewnie też to po co marnować tyle pokoi jak można nudzić się w jednym. -powiedział Kosa.
-A H A -powiedziałaś głośno i wyraźnie literując każdą literkę. -To co zamierzacie robić w MOIM pokoju przez 3 godziny? -zapytałaś.
-Rozmawiać? -zapytał głupio Winiar.
-Cały czas rozmawiamy. -powiedział Igła. Chłopacy zaczęli się przekomarzać. Wtuliłaś się wygodnie w Piotrka i obserwowaliście sprzeczających się siatkarzy.
-Ej,a co to jest? -zapytał Kubiak gdy coś wyleciało z szafy.
-Pokaż to. -posłusznie podał ci rzecz. Była to koperta z twoim imieniem i nazwiskiem. Nigdy wcześniej jej nie widziałaś. Otworzyłaś ją i zobaczyłaś zdjęcia z wypadku rodziców. Byłaś na nich jak rozmawiałaś z Kubą, z policja, Michałem i jeszcze kilkoma osobami. CO to ma kurde znaczyć?
-Co to masz? -zapytał jak zwykle ciekawski Ignaczak. Piotrek też był w szoku. Widział te zdjęcia, bo siedzi obok mnie. Podałam zdjęcia Igle.
-Oł.. co to ma być? -zapytał Kuba.
-Nie mam pojęcia. -powiedziałam. Popatrzyłam jeszcze do koperty, a tam była jeszcze kartka, ze też wcześniej jej nie zauważyłaś. A na niej było napisane: " Uważaj na siebie maleńka, zawsze i wszędzie jesteś pod obserwacją. Możesz zginąć jak oni. Więc uważaj na siebie." Po przeczytaniu tych słów przeraziłam się nie na żarty.
-Co jest? -zapytał Piotrek. Nie odpowiedziałam nic tylko dałam mu do przeczytania kartkę. Jego mina po przeczytaniu tego wyrażała zdenerwowanie.
-Wiesz kto to może być? -zapytał. Pokiwałam przecząco głową. Nikt naprawdę nikt nie przychodził mi do głowy.
-Gołąbeczki o czym tak plotkujecie? -zapytał Ignaczak i podał mi zdjęcia. Jeszcze raz je przejrzałam. Nie pamiętam żeby kręcił się tam jakiś znajomy z aparatem. Jedynie ktoś z gazety. Patrzyłam to na zdjęcia to na kartę. Nawet rodzaj pisma nie był mi znajomy. W końcu schowałam zdjęcia z kartka do koperty, a potem odłożyłam to na szafkę.
-Wiesz kto zrobił te zdjęcia? -zapytał Jarosz.
-Nie, ale wiem jedno. Ta osoba bardzo dobrze mnie znała, a ja ją. -powiedziałaś. -Dobra pogadajmy o czymś innym.
-Ciekawe co będzie dzisiaj na obiad. -powiedział Zibi. Tak on lubi jeść.
-Może ziemniaki i jakaś surówka. -powiedział Guma.
-I kawałek... -zaczął Zibi.
-Dzika ! -krzyknął Winiar i wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
-Nie chciałabym go jeść. -powiedziałam nadal się śmiejąc.
-Ha ha ha, śmieszne. -zadrwił Michał po czym znów się śmiał z nami.
-Czekaj czekaj. -powiedział Kuba. W sumie teraz wyszło, że tylko on się nie śmiał tylko nad czymś się zastanawiał. -Coś sobie przypomniałem.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dzisiaj jest szybciej niż wczoraj :) Do pierwszego meczu zostało 5 dni, a ja najprawdopodobniej go nie obejrzę :(
Czytasz? Komentuj to cholernie motywuje :)
-Jak długo to trwa?
-Czemu Ignaczak wie pierwszy?
-Dlaczego tak późno się dowiadujemy. -takimi i jeszcze innymi pytaniami zasypywali nas siatkarze.
-Ej ! -krzyknęłam. -Spokojnie.
-To może ja wyjaśnię -powiedział Piotrek, a siatkarze skrzyżowali swoje ręce na klatce piersiowej. Swoją drogą śmiesznie wyglądali. -Chcieliśmy na razie nikomu nie mówić. Trwa to od wczoraj. Ignaczak to Ignaczak, nie potrzebnie się tu zjawił. I jak późno się dowiadujecie? Jako jedni z pierwszych wiecie. -powiedział.
-Niech wam będzie. -powiedział Winiar. -No to moje gratulacje. -powiedział i zaczął nas przytulać, reszta siatkarzy poszła jego śladem. No nareszcie? Co to kurde miało być.
-To my idziemy się przebrać. -powiedział Piotrek. Tak wszyscy ruszyli do szatni, a ja za trenerem na siłownie. Trening minął bardzo szybko więc po 2 godzinach byliśmy w swoich pokojach. Mój spokój nie trwał długo gdyż do niego wpadła zgraja siatkarzy z Ignaczakiem i Winiarskim na czele.
-Matka was nie nauczyła pukać?! -krzyknęłaś.
-Yyy, nie. -powiedział z uśmiechem od ucha do ucha Bartek. Piotrek usiadł obok mnie i dał mi całusa w policzek.
-O ! Jak słodko ! -powiedział Ignaczak. On zawsze musi wszystko komentować.
-Po co tu przyszliście? -zapytałaś.
-Bo nam się nudzi, tobie pewnie też to po co marnować tyle pokoi jak można nudzić się w jednym. -powiedział Kosa.
-A H A -powiedziałaś głośno i wyraźnie literując każdą literkę. -To co zamierzacie robić w MOIM pokoju przez 3 godziny? -zapytałaś.
-Rozmawiać? -zapytał głupio Winiar.
-Cały czas rozmawiamy. -powiedział Igła. Chłopacy zaczęli się przekomarzać. Wtuliłaś się wygodnie w Piotrka i obserwowaliście sprzeczających się siatkarzy.
-Ej,a co to jest? -zapytał Kubiak gdy coś wyleciało z szafy.
-Pokaż to. -posłusznie podał ci rzecz. Była to koperta z twoim imieniem i nazwiskiem. Nigdy wcześniej jej nie widziałaś. Otworzyłaś ją i zobaczyłaś zdjęcia z wypadku rodziców. Byłaś na nich jak rozmawiałaś z Kubą, z policja, Michałem i jeszcze kilkoma osobami. CO to ma kurde znaczyć?
-Co to masz? -zapytał jak zwykle ciekawski Ignaczak. Piotrek też był w szoku. Widział te zdjęcia, bo siedzi obok mnie. Podałam zdjęcia Igle.
-Oł.. co to ma być? -zapytał Kuba.
-Nie mam pojęcia. -powiedziałam. Popatrzyłam jeszcze do koperty, a tam była jeszcze kartka, ze też wcześniej jej nie zauważyłaś. A na niej było napisane: " Uważaj na siebie maleńka, zawsze i wszędzie jesteś pod obserwacją. Możesz zginąć jak oni. Więc uważaj na siebie." Po przeczytaniu tych słów przeraziłam się nie na żarty.
-Co jest? -zapytał Piotrek. Nie odpowiedziałam nic tylko dałam mu do przeczytania kartkę. Jego mina po przeczytaniu tego wyrażała zdenerwowanie.
-Wiesz kto to może być? -zapytał. Pokiwałam przecząco głową. Nikt naprawdę nikt nie przychodził mi do głowy.
-Gołąbeczki o czym tak plotkujecie? -zapytał Ignaczak i podał mi zdjęcia. Jeszcze raz je przejrzałam. Nie pamiętam żeby kręcił się tam jakiś znajomy z aparatem. Jedynie ktoś z gazety. Patrzyłam to na zdjęcia to na kartę. Nawet rodzaj pisma nie był mi znajomy. W końcu schowałam zdjęcia z kartka do koperty, a potem odłożyłam to na szafkę.
-Wiesz kto zrobił te zdjęcia? -zapytał Jarosz.
-Nie, ale wiem jedno. Ta osoba bardzo dobrze mnie znała, a ja ją. -powiedziałaś. -Dobra pogadajmy o czymś innym.
-Ciekawe co będzie dzisiaj na obiad. -powiedział Zibi. Tak on lubi jeść.
-Może ziemniaki i jakaś surówka. -powiedział Guma.
-I kawałek... -zaczął Zibi.
-Dzika ! -krzyknął Winiar i wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
-Nie chciałabym go jeść. -powiedziałam nadal się śmiejąc.
-Ha ha ha, śmieszne. -zadrwił Michał po czym znów się śmiał z nami.
-Czekaj czekaj. -powiedział Kuba. W sumie teraz wyszło, że tylko on się nie śmiał tylko nad czymś się zastanawiał. -Coś sobie przypomniałem.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dzisiaj jest szybciej niż wczoraj :) Do pierwszego meczu zostało 5 dni, a ja najprawdopodobniej go nie obejrzę :(
Czytasz? Komentuj to cholernie motywuje :)
sobota, 1 czerwca 2013
Rozdział 13
Weszliśmy do mojego pokoju. Usiadłam na łóżku, a on obok mnie. Przez kilka minut siedzieliśmy w ciszy. Była ona strasznie męcząca.
-Amelia... -zaczął. -Ja chciałem cię przeprosić za tą sytuację. Nie powinienem cię pocałować. Zakochałem się w tobie już dawno. Miałem nawet plany, żeby zerwać z Olą, ale tego nie zrobiłem. Dlaczego? Bo ty miałaś chłopaka. Więc nie chciałem, żebyś psuła swój związek. Lecz gdy Ola mnie zdradziła wiedziałem, ze muszę o ciebie walczyć. Tą sytuację ułatwił mi fakt, że twój chłopak cie zdradził. Wtedy coś się we mnie zagotowało i wiedziałem, ze mogę powoli zacząć działać. Działać, żeby być z tobą. Ame...-nie kończy bo przerywasz mu pocałunkiem. Zdziwiony odwzajemnia go.
-Niby żeby uciszyć kobietę wystarczy pocałunek faceta, ale na was też to działa. -mówisz z uśmiechem gdy się od siebie odrywacie. -Ja też ci coś powiem. Michał to przeszłość. Było minęło jak to się mówi. Może kiedyś go kochałam, myślałam, że to wielka miłość do grobowej deski, ale od jakiegoś czasu to uczucie się wypalało. Nawet dobrze się stało, że mnie zdradził. Tak wiem, może to dziwnie zabrzmiało, ale to prawda. Cieszę się, że mnie zdradził, bynajmniej uświadomiłam sobie, że zakochałam się w kimś innym. -widzisz jak jego mina jest smutna. -Zakochałam się w takim jednym, nie wiem jeszcze czy to ten do końca życia, ale pewno z czasem się to okaże.
-Szczęściarz. -mówi.
-Fajnie, że nazwałeś się szczęściarzem. -mówisz. Piotrek analizuje twoje słowa, po czym wpija się w twoje usta. Odwzajemniasz pocałunek.
-Na prawdę? -pyta z wielkim uśmiechem gdy się od siebie odrywacie.
-Tak. -mówisz także z uśmiechem i po chwili znów możesz smak jego ust.
-Mam tylko mały warunek. -mówisz.
-Jaki?
-Żeby nikt na razie o tym nie wiedział, dobra?
-Dla ciebie wszystko. -mówi. -Czyli się zgadzasz?
-Na co? -pytasz lekko zaskoczona.
-Na to żeby być moja dziewczyną? -mówi pewnie.
-Tak. -mówisz i dajesz mu słodkiego buziaka w policzek. -A teraz spadaj stąd idę się umyć i spać. -wstajesz, a on przyciąga cię do ciebie i składa na twoich ustach pocałunek.
-To na dobranoc. -mówi z uśmiechem. -Miłych snów. -po wypowiedzeniu tych słów wychodzi z pokoju.
-Miłych snów. -odpowiadasz, ale on zapewne już tego nie słyszy. Szczęśliwa idziesz wziąć prysznic po czym kładziesz się na łóżko i myśląc o Piotrze i o waszym związku udajesz się do krainy Morfeusza. Rano budzisz się o 7. Już jutro pierwszy mecz biało-czerwonych. To będzie także twój pierwszy mecz, na którym będziesz obecna. Aż wstyd się przyznać. Ty wielka kibicka siatkówki, a nigdy nie byłaś na meczu. Ale niestety taka jest prawda. Idziesz do łazienki gdzie odbywasz poranną toaletę. Wychodzisz z niej i bierzesz ubrania, które chcesz dzisiaj włożyć. Po śniadaniu chłopaki mają siłownie, a popołudniu trening. O 8 gotowa schodzisz na śniadanie. Ze swoich pokoi wychodzi większość siatkarzy, więc to z nimi udajesz się do stołówki. Śniadanie miła wam szybko i w bardzo dobrej atmosferze. O 9 wchodzicie do autokaru, który zawiezie was na siłownie. Znów siedzisz z tyłu. Po ok. 30 minutach jazdy dotarliście na miejsce. Wyszłaś z autobusu jako jedna z ostatnich. Idziesz sobie korytarzem gdy ktoś zasłania ci oczy. Chcesz krzyczeć, ale przed tobą pojawia się uśmiechnięta twarz Piotrka.
-Wystraszyłeś mnie. -mówisz z wyrzutem.
-Przepraszam. -mówi z udawaną skruchą w głosie.
-Wybaczam. -nie możesz się na niego długo gniewać, nie potrafisz.
-Dzisiaj jeszcze się nie witaliśmy. -powiedział po czym cię pocałował, odwzajemniłaś pocałunek.
-Piot... -Ignaczak zaczął, ale nie skończył. -Co? Wy? Jak? Kiedy? -te pytania szybko wyszły z jego ust.
-Krzysiek. -powiedziałaś zszokowana.
-Nareszcie, moje gratulacje. -powiedział z uśmiechem i podszedł nas przytulić. -Bynajmniej nie będziemy musieli się z chłopakami starać.
-Yyy, co? -mówisz zdezorientowana. Piotrek też nie wie o co mu chodzi.
-Bo mieliśmy was swatać, ale wy sami to zrobiliście za nas. -powiedział. -To lecę powiedzieć chłopakom. -i ruszył biegiem do szatni, w której wszyscy się przebierali.
-Nie ! -zawołał Piotrek do Krzysia.
-No to mamy przechlapane. -powiedziałaś.
-Przepraszam. -powiedział.
-Nie to nie twoja wina. -powiedziałaś. Zaraz potem usłyszeliście dzikie wrzaski siatkarzy. No to teraz się zacznie-pomyślałaś.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Witam :) dzisiaj znacznie później rozdział dlatego, ze mam w domu remont i nie miałam kiedy wstawić. Jutro postaram się, żeby był szybciej ;)
Czytasz? Komentuj :)
-Amelia... -zaczął. -Ja chciałem cię przeprosić za tą sytuację. Nie powinienem cię pocałować. Zakochałem się w tobie już dawno. Miałem nawet plany, żeby zerwać z Olą, ale tego nie zrobiłem. Dlaczego? Bo ty miałaś chłopaka. Więc nie chciałem, żebyś psuła swój związek. Lecz gdy Ola mnie zdradziła wiedziałem, ze muszę o ciebie walczyć. Tą sytuację ułatwił mi fakt, że twój chłopak cie zdradził. Wtedy coś się we mnie zagotowało i wiedziałem, ze mogę powoli zacząć działać. Działać, żeby być z tobą. Ame...-nie kończy bo przerywasz mu pocałunkiem. Zdziwiony odwzajemnia go.
-Niby żeby uciszyć kobietę wystarczy pocałunek faceta, ale na was też to działa. -mówisz z uśmiechem gdy się od siebie odrywacie. -Ja też ci coś powiem. Michał to przeszłość. Było minęło jak to się mówi. Może kiedyś go kochałam, myślałam, że to wielka miłość do grobowej deski, ale od jakiegoś czasu to uczucie się wypalało. Nawet dobrze się stało, że mnie zdradził. Tak wiem, może to dziwnie zabrzmiało, ale to prawda. Cieszę się, że mnie zdradził, bynajmniej uświadomiłam sobie, że zakochałam się w kimś innym. -widzisz jak jego mina jest smutna. -Zakochałam się w takim jednym, nie wiem jeszcze czy to ten do końca życia, ale pewno z czasem się to okaże.
-Szczęściarz. -mówi.
-Fajnie, że nazwałeś się szczęściarzem. -mówisz. Piotrek analizuje twoje słowa, po czym wpija się w twoje usta. Odwzajemniasz pocałunek.
-Na prawdę? -pyta z wielkim uśmiechem gdy się od siebie odrywacie.
-Tak. -mówisz także z uśmiechem i po chwili znów możesz smak jego ust.
-Mam tylko mały warunek. -mówisz.
-Jaki?
-Żeby nikt na razie o tym nie wiedział, dobra?
-Dla ciebie wszystko. -mówi. -Czyli się zgadzasz?
-Na co? -pytasz lekko zaskoczona.
-Na to żeby być moja dziewczyną? -mówi pewnie.
-Tak. -mówisz i dajesz mu słodkiego buziaka w policzek. -A teraz spadaj stąd idę się umyć i spać. -wstajesz, a on przyciąga cię do ciebie i składa na twoich ustach pocałunek.
-To na dobranoc. -mówi z uśmiechem. -Miłych snów. -po wypowiedzeniu tych słów wychodzi z pokoju.
-Miłych snów. -odpowiadasz, ale on zapewne już tego nie słyszy. Szczęśliwa idziesz wziąć prysznic po czym kładziesz się na łóżko i myśląc o Piotrze i o waszym związku udajesz się do krainy Morfeusza. Rano budzisz się o 7. Już jutro pierwszy mecz biało-czerwonych. To będzie także twój pierwszy mecz, na którym będziesz obecna. Aż wstyd się przyznać. Ty wielka kibicka siatkówki, a nigdy nie byłaś na meczu. Ale niestety taka jest prawda. Idziesz do łazienki gdzie odbywasz poranną toaletę. Wychodzisz z niej i bierzesz ubrania, które chcesz dzisiaj włożyć. Po śniadaniu chłopaki mają siłownie, a popołudniu trening. O 8 gotowa schodzisz na śniadanie. Ze swoich pokoi wychodzi większość siatkarzy, więc to z nimi udajesz się do stołówki. Śniadanie miła wam szybko i w bardzo dobrej atmosferze. O 9 wchodzicie do autokaru, który zawiezie was na siłownie. Znów siedzisz z tyłu. Po ok. 30 minutach jazdy dotarliście na miejsce. Wyszłaś z autobusu jako jedna z ostatnich. Idziesz sobie korytarzem gdy ktoś zasłania ci oczy. Chcesz krzyczeć, ale przed tobą pojawia się uśmiechnięta twarz Piotrka.
-Wystraszyłeś mnie. -mówisz z wyrzutem.
-Przepraszam. -mówi z udawaną skruchą w głosie.
-Wybaczam. -nie możesz się na niego długo gniewać, nie potrafisz.
-Dzisiaj jeszcze się nie witaliśmy. -powiedział po czym cię pocałował, odwzajemniłaś pocałunek.
-Piot... -Ignaczak zaczął, ale nie skończył. -Co? Wy? Jak? Kiedy? -te pytania szybko wyszły z jego ust.
-Krzysiek. -powiedziałaś zszokowana.
-Nareszcie, moje gratulacje. -powiedział z uśmiechem i podszedł nas przytulić. -Bynajmniej nie będziemy musieli się z chłopakami starać.
-Yyy, co? -mówisz zdezorientowana. Piotrek też nie wie o co mu chodzi.
-Bo mieliśmy was swatać, ale wy sami to zrobiliście za nas. -powiedział. -To lecę powiedzieć chłopakom. -i ruszył biegiem do szatni, w której wszyscy się przebierali.
-Nie ! -zawołał Piotrek do Krzysia.
-No to mamy przechlapane. -powiedziałaś.
-Przepraszam. -powiedział.
-Nie to nie twoja wina. -powiedziałaś. Zaraz potem usłyszeliście dzikie wrzaski siatkarzy. No to teraz się zacznie-pomyślałaś.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Witam :) dzisiaj znacznie później rozdział dlatego, ze mam w domu remont i nie miałam kiedy wstawić. Jutro postaram się, żeby był szybciej ;)
Czytasz? Komentuj :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)