sobota, 25 maja 2013

Rozdział 6


-No ja, a czemu pytasz. –mówi Jakub.
-Ale ja jestem głupia. –mówisz.
-Co? –pyta Michał K.
-A co jeszcze z tego zdarzenia pamiętasz? –zwracasz się w stronę Kuby.
-Pamiętam, że jak składałem zeznania policji przyjechała córka tych co zginęli. Na moje oko miała 15, 16 lat. Nie chcieli jej tam dopuścić. Jak skończyłem zeznania ona siedziała na krawężniku i płakała. Poszedłem wtedy do niej i zapytałem czy to byli jej rodzice, odpowiedziała, że rodzice i siostra. Mówiła tez, ze siostra miała raka, jechała na operację. Rozmawialiśmy jakiś czas. Cały czas płakała. Na końcu naszej rozmowy powiedziałem jej…
-Teraz twoi rodzice wraz z siostrą patrzą na ciebie teraz z nieba i nie chcą, żebyś była smuta. Będą przy tobie każdego dnia żeby cię wspierać, pomagać więc nigdy nie przestawaj wierzyć, że odeszli na zawsze. –powiedziałam równocześnie z Kubą. Siatkarze patrzeli na mnie zdezorientowanym wzrokiem.
-To byłaś ty? Pyta.
-Tak. –odpowiadasz. –Nawet nie wiedziała, że to ty.
-Mniejsza z tym. Cholernie się zmieniłaś. –mówi.
-Ile ty wtedy miałaś lat? –pyta Bartek.
-Jeszcze miałam 15 , do 16 brakowały mi niecałe 3 miesiące. –odpowiadasz.
-Kuba, skąd ty takie słowa wytrzepałeś? –pyta Grzegorz K. Kuba wzrusza ramionami.
-Nie wiem nawet. One po prostu tak same z siebie wyszły. –odpowiada.
-Ale pomogły i to cholernie. –mówisz. Kuba się delikatnie uśmiecha. –Dobra koniec tego tematu. Proszę.
-Dobra. –mówi Kosok.
-To ty masz 22 lata? –pyta Ruciak.
-Taaaak. –mówisz. –Wiem stara jestem. –na te słowa wszyscy zaczynają się śmiać.
-Już 13. –mówi Ignaczak.
-Za 2 godziny obiad. –dopowiada Zbyszek.
-A ten ciągle myśli o jedzeniu. –narzeka Kubiak.
-Oj tam. –ZB9 macha ręką.
-Macie jeszcze jakieś pytania? –przerywasz im. –Bo jak nie to spadać.
-Pewnie, ze mamy i to dużo. –mówi Igła.
-No to pytajnie. –mówisz i wygodniej siadasz na łóżku.
-Oglądasz siatkówkę? –pyta Kosa.
-Oczywiście.
-Jakiej drużynie kibicujesz? –pyta tym razem Igła.
-Kolejne proszę. –mówisz.
-Tak łatwo się nie wymigasz moja droga. –mówi Winiar.
-Jak załatwisz mi koszulkę Lodmana to będzie dobrze. –mówisz do Pita po cichu żeby reszta nie słyszała.
-Nie ma sprawy. –mówi radośnie. -Ona jest nasza panowie. –zwraca się do wszystkich.
-Tak ! Wiedziałem. –krzyczy radośnie Ignaczak. Chłopacy z Resovi przybijają sobie piątkę.
-Resovia? Serio? –pyta Winiar.
-Nigdy nie myślałaś żeby kibicować ZAKSIE? –pyta Zagumny.
-Nie. Kiedyś kibicowałam Skrze, ale… -przerywa mi Michał W.
-Ale, czemu kibicujesz teraz Resovi? –pyta.
-To może tak, jak miałam 14 lat kibicowałam Skrze, tata zawsze kibicował Resovi, siostra i mama znowu Zaksie. Po roku moje poglądy się zmieniły i zaczęłam kibicować Resovi. Mimo, ze plasowała się na 7 lub 5 miejscach kibicowałam jej z całego serca. Darłam się przed telewizorem. Najlepsze były mecze gdy grała Resovia-Zaksa wtedy to się działo. No i w sumie do teraz mi tak zostało, że kibicuję im, a nie Skrze. –powiedziałam.
-Łeee. –mówi Winiar.
-Mogłaś też kibicować Zaksie. –mówi Guma.
-Nie Resovia jest lepsza. –szczerzy się Ignaczak.
-Popieram. –mówisz. –A i chłopacy dziękuje za Mistrza wygrałam 500zł. –szczerzysz się.
-Za co? –pyta się Kubiak.
-Wygrałam zakład z koleżanką.
-To kto w przyszłym roku zostanie Mistrzem Polski. –pyta się Bartek.
-Myślę, że Zaksa i Resovia maja szansę. –mówisz. –No, ale to raczej Resovia zostanie Mistrzem. –uśmiechasz się.
-Nie dajesz Skrze szans? –pyta Zatorski.
-Sorki, ale nie. –mówisz. –No co takie moje zdanie. –dopowiadasz widząc zabójczy wzrok Michała.
-Grasz w siatkówkę, albo grałaś? –pyta Marcin, a ty nie wiesz co powiedzieć. Przyznać się czy nie? To pytanie siedziało w Twojej głowie. 

------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mamy 6 ! :D Humor dopisuje ^^ Pol;ska wczoraj wygrała, a dzisiaj? Pewnie tez :) Jaki wynik obstawiacie? 

piątek, 24 maja 2013

Rozdział 5


-Amelia! –krzyczy do ciebie Bartek. Zdezorientowani siatkarze patrzą raz na mnie raz na niego.
-Cześć Bartek. –uśmiechasz się.
-Wiedziałem, że to będziesz ty, wiedziałem. –mówi podekscytowany.
-Oj Bartuś, bo popuścisz z radości. –mówi do niego Michał W. Wszyscy zaczęli się śmiać, ja też. Tylko nie Bartosz.
-Śmieszne. –powiedział obrażony.
-Cześć Krzysztof Ignaczak jestem. –przedstawił mi się i wyciągnął w moim kierunku rękę.
-Amelia Mrozińska. –mówisz i witasz się z Krzysztofem. Reszta chłopaków tez ci się przedstawiła.
-Aha i główna zasada do nikogo nie mów Per Pan, zrozumiano? –mówi Paweł Zagumny. Kiwasz głową na znak, że rozumiesz.
-Dobra robimy tak…-zaczął Ignaczak. Wszyscy uważnie go słuchali. –Teraz wracamy na trening, a po nim przychodzimy do Amelii i przeprowadzamy z nią wywiad środowiskowy. –mówi, a wszyscy kiwają głową.
-Ale… -zaczynasz.
-Nie ma żadnego ale. –mówi Łukasz Ż. –To jaki numer pokoju? –pyta.
-88. –odpowiadasz zrezygnowana. Po tych słowach siatkarze wrócili do treningu. Cały czas ćwiczyli zagrywkę, atak, blok i odbiór. O 12 wyszliśmy z sali. Masaże są zawsze po kolacji więc po pierwszym treningu mam luz. Chyba, że któryś złapałby kontuzje czy coś.
-Widzimy się za 20 minut. –mówi Ignaczak.
-Dooobra. –mówisz przeciągle i każdy wchodzi do swojego pokoju. To 20 minut mija ci bardzo szybko. Słyszysz pukanie do drzwi wiec wstajesz z łóżka i otwierasz drzwi. Wszyscy zgodnie krzyczą „Cześć Amelia”, uśmiechasz się i odpowiadasz. Ruchem ręki zapraszasz olbrzymów do środka.  No co? Ty masz 1.78, a większość z nich ok. 2 metrów. Lekka różnica jest. Siadasz na swoim łóżku  i od razu słyszysz.
-Masz chłopaka? –pyta Ignaczak.
-Ty masz żonę. –marszczysz brwi.
-Tak mam. –mówi.
-No to co się pytasz czy mam chłopaka? –mówisz rozbawiona.
-Bo mi się podoba. –odpowiada. Reszta siatkarzy przysłuchiwała się naszej wymianie zdań.
-Aha.
-To masz czy nie masz tego chłopaka. –pyta kolejny raz.
Tak. –odpowiadasz.
-Tak masz, czy tak nie masz?
-Tak.
-Odpowiesz normalnie, a nie „tak”. –pyta poirytowany.
-Tak. –odpowiadasz, a wszyscy zaczynają się śmiać, tylko nie Krzysiek. 
-Odpowiedz normalnie. –mówi.
-Tak…-zaczynasz, ale widząc wzrok Krzysztofa, dopowiadasz. –Tak mam chłopaka. –mówisz.
-Dziękuje Panie Boże wreszcie doczekałem się odpowiedzi. –mówi i wszyscy wybuchamy śmiechem.
-Już cię lubię. –mówi Michał W.
-Miło. –uśmiechasz się.
-Skąd jesteś? –pyta Dawid Konarski.
-Wrocław. –odpowiadasz.
-Lubię Wrocław. –mówi Ruciak.
-Ja też, ale źle mi się kojarzy. –mówi Jarosz.
-Dlaczego? –pytasz.
-6 lat temu był tam wypadek pamiętasz? –mówi. Kiwasz głową. Wiesz o jaki wypadek chodzi. –Widziałem to na własne oczy. Jechałem za tym autem, w którym zginęły te trzy osoby. Składałem w tej sprawie nawet zeznania. Wtedy w sądzie mnie nie było, ale wiem, ze ten kierowca co w nich wjechał dostał dożywocie.
-To ty jechałeś za tym autem? –pytasz, a wszyscy patrzą na ciebie zdziwieni.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No to mamy 5 rozdział ;-) Oglądacie dzisiejszy mecz? A może będziecie na nim? Ja niestety przed telewizorem. To kto wygra? :D

czwartek, 23 maja 2013

Rozdział 4


Wróciłaś do domu. W salonie siedzi Michał szybko przekazujesz mu tą wiadomość.
-Dostałam tą pracę ! -mówisz szczęśliwa.
-To super kochanie. -podchodzi do ciebie i cię przytula. Myślałaś, ze inaczej zareaguje, ale jednak Cię zdziwił. Resztę dnia spędzacie na oglądaniu różnych filmów. Tak też mijają Ci dni do poniedziałku. Wstajesz o 3 nad ranem. Idziesz do łazienki i szybko się ubierasz. Walizka już dawno w aucie i wszystkie inne rzeczy. Jesz jedną kanapkę i kierujesz się w stronę wyjścia. Bierzesz torebkę. Ubierasz buty i kurtkę. Mimo tego, że wiosna w nocy na dworze jest trochę zimno. Masz już wychodzić gdy czujesz czyjeś dłonie na swoich biodrach-Michał.
-Myślałaś, że wyjedziesz bez pożegnania? -pyta. Kiwasz głową.-To się myliłaś. -mówi i zatracacie się w pocałunku. Jest on pełen miłości. Jakby miał być waszym ostatnim.
-Muszę już jechać. -mówisz gdy odrywasz się od jego warg. Na zegarku jest 3:25.
-Kocham Cię. -mówi.
-Ja ciebie też. -odpowiadasz. Składasz jeszcze pocałunek na jego wargach i wychodzisz. Odjeżdżasz. Kilka minut przed 7 zjawiasz się na parkingu w Spale. Wychodzisz z samochodu, wyciągasz walizkę i plecak i uprzednio zamykając go idziesz do ośrodka. W holu czeka na ciebie Olek. Witasz się z nim. Odbierasz klucz od swojego pokoju i windą udajecie się na 2 piętro. Znajdujesz swój pokój. Dziękujesz Olkowi za pomoc i wychodzi. Ty zamykasz drzwi i zaczynasz się rozpakowywać. Przez jakiś czas to będzie twój dom. O 8 nie schodzisz na śniadanie. Nie jesteś głodna. Na korytarzu słyszysz dzikie wrzaski.
-Chłopaki zachowujcie się ! Chociaż dzisiaj ! -krzyczy do nich Olek. Poznajesz po głosie. Śmiejesz się.
-Czemu dzisiaj? -pytał, chyba Krzysztof Ignaczak.
-A tak właściwie to my się zawsze zachowujemy. -mówi bodajże Michał Winiarski. Reszty nie słyszałam. Chyba już zeszli na śniadanie. Wszystko wypakowane. Wyciągasz z torby laptopa i go włączasz. Sprawdzasz facebooka, ale nic nowego tam nie ma. Wyłączasz laptopa i zaczynasz czytać książkę. Ok. 9 siatkarze wracają ze śniadania. Zaraz potem słyszysz, że idą na trening. Też się zbierasz.
-Hej Spała, hej Spała wioska nie mała zrobi z Ciebie siatkarza ideała. –słyszysz śpiewających chłopaków. Uśmiechasz się pod nosem. O 9.20 wychodzisz z pokoju. Na korytarzu czeka na ciebie Olek.
-Właśnie po ciebie szedłem. –mówi. –Trzeba cię z nimi zapoznać. –dopowiada. Ty kiwasz głową.
-Przed chwilą śpiewali Hej Spała. –mówisz uśmiechają się szeroko.
-A prosiłem. –mówi i kręci głową.
-Słyszałam o co ich prosiłeś. –mówisz.
-Kurde, to było przed twoim pokojem, nie pomyślałem. –mówi i zaczynacie się śmiać. Po chwili jesteście przed drzwiami sali. Słychać odbicia piłek.
-Zapraszam. –mówi Olek i przepuszcza cię przodem. Niepewnie wchodzisz do środka.
-Proszę o chwilę ciszy.- mówi Olek. –To jest Amelia Mrozińska, od dziś będzie waszą nową fizjoterapeutką. –mówi, ktoś tłumaczy wszystko trenerowi. Ten do mnie podchodzi i zaczyna po angielsku.
-Cześć, Andrea Anastasi, a to Andrea Bardini. Miło Cię widzieć w drużynie. –mówi i obaj podają mi rękę.
-Amelia Mrozińska. –mówisz ściskając ich dłonie.
-Umiesz jakieś języki obce? –pyta. Kiwasz głową.
-Owszem. Angielski, francuski…-przerywa Ci.
-Francuski? –pyta. –To taki ciężki język.
-Tak, ale mam rodzinę i byłam zmuszona się na uczyć. –mówisz z uśmiechem.
-Kontynuuj. –mówi.
-Niemiecki, włoski i podstawy hiszpańskiego. –mówisz. Słyszysz głośnie „wow” z ust siatkarzy. Uśmiechasz się.
-Włoski? –pyta trener przechodząc na właśnie ten język.
-Tak. –odpowiadasz w tym języku.
-To będę miał z kim rozmawiać. –mówi. –A teraz chyba chłopacy chcą Cię poznać. –powiedział i odszedł z drugim Andreą. 

------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i kolejny. ;-) mam do was prośbę, jeżeli czytacie mojego bloga dodawajcie komentarze, bo to strasznie motywuje :) A teraz idę pisać kolejne rozdziały :D

środa, 22 maja 2013

Rozdział 3

-Co?! -krzyczy. -Nigdzie nie jedziesz. -mówi.
-Że co?! -ty tez krzyczysz. -Jak to nie jadę.
-Nie będziesz masować jakiś marnych ciałek siatkarzy. -prycha.
-I tu się mylisz. Zrobię co będę chciała,. nie będziesz mi rozkazywał. A tak dla jasności żadnych marnych ciałek siatkarzy, zrozumiano. -podnosisz głos. Idziesz do sypialni. Wyciągasz walizkę i chcesz się pakować, ale on Ci to uniemożliwia.
-Co ty robisz? -pyta.
-Pakuje się, nie widzisz? -mówisz wściekła na niego.
-Amelia, przepraszam. Poniosło mnie. -mówi odsuwając od ciebie walizkę i przytulając się do ciebie. Ty toniesz w jego ramionach. Już mu wybaczyłaś. Tak to jest twój słaby punkt -szybko wybaczasz. -Kocham Cię. -mówi patrząc prosto w twoje oczy.
-Ja Ciebie też. -zatraciliście się w pocałunku.

Środa 18 kwietnia, godzina 7:00.
Wstajesz słysząc dźwięk budzika. Szybko go wyłączasz nie chcąc obudzić Michała. Bierzesz naszykowane dzień wcześniej ubrania i kierujesz się w stronę łazienki. O 7:20 idziesz do kuchni i jesz śniadanie. Po wypiciu kawy i zjedzeniu kilku kanapek, sprawdzasz czy aby wszystko masz. Za 15 ósma wychodzisz z domu. Czeka Cię ponad 3-godzinna podróż do Spały. Na drodze nie ma utrudnień. Na miejscu jesteś o 11:15. Wychodzisz z samochodu i kierujesz się w stronę wejścia ośrodka, uprzednio go zamykając. Na recepcji pytasz się gdzie znajduje się Pan Bielecki. Kieruje Cię na salę. Zmierzasz w tym kierunku. Już jesteś. Otwierasz drzwi i wchodzisz niezauważalnie na salę. Dopiero gdy podchodzisz do Pana Bieleckiego wszyscy siatkarze się na Ciebie patrzą. Szczególnie ten, który siedzi. Chyba ma kontuzję-pomyślałaś.
-Dzień Dobry. -mówisz.
-Dzień Dobry. Pani Amelia? -pyta pan Bielecki. Kiwasz głową. -To zapraszam. -wychodzicie z sali i kierujecie się do jakiegoś pokoju. Wskazuje, że masz usiąść więc siadasz.
-Ma Pani wszystkie papiery, o które prosiłem? -pyta.
-Tak, proszę. -mówisz i podajesz mu teczkę z papierami. Chwilę je przegląda po czym mówi:
-Wszystko jest dobrze, to teraz mały teścik, ale to chwilę idę po "modela" -mówi i wychodzi. Po chwili wraca z Bartoszem Kurkiem. Wstajesz. Ten podchodzi do ciebie i mówi:
-Bartosz. -przedstawia się i wyciąga w twoja stronę dłoń.
-Amelia. -odpowiadasz i ściskasz lekko wyciągniętą dłoń.
-Bartka strasznie boli łydka i nie uczestniczy w treningach, napraw go. -wydaje polecenie Pan Aleksander.
-Połóż się. -mówisz do Kurka, a ten wykonuje twoje polecenie. Podchodzisz i zaczynasz masować jego łydkę. Po 15 minutach kończysz.
-Gotowe.
-Tak szybko? Nie potrzebowałaś żadnych maści? -pyta.
-Nie odpowiadasz zgodnie z prawda.
-I jak Bartek boli czy nie? -pyta się siatkarza. Ten wstaje i robi kroki.
-Wszystko ok, nie boli. Jest dobrze. -mówi uśmiechnięty. -Mogę już trenować? -pyta się Pana Bieleckiego.
-Tak możesz, uciekaj na salę. -mówi, a ten szczęśliwy wybiega z pokoju. Uśmiechasz się lekko pod nosem. Siadasz na krześle.
-Nadajesz się tu. Mi potrzebna by była jakaś maść i co najmniej 30 minut czasu. -mówi. -Proszę tutaj jest umowa.
-Pozwoli pan, że ją przeczytam. -kiwa głową. Po przeczytaniu umowy, pytasz. -Gdzie podpisać? -Pan Bielecki pokazuje miejsca, Szybko podpisujesz i podajesz mu umowę. Dostajesz jej kopię.
-Kiedy mam się zjawić w Spale? -pytasz.
-W poniedziałek o 7 rano. -odpowiada, kiwasz głową, że rozumiesz.
-To do widzenia Panie Aleksandrze. -mówisz.
-Jaki Panie, mówi mi po prostu Olek. -wyciąga w twoim kierunku rękę.
-Amelia. -ściskasz dłoń. -To do widzenia.
-Cześć, do zobaczenia w poniedziałek. Wychodzisz z pokoju i kierujesz się na parking. Jesteś szczęśliwa.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Witam. ;) Wybieracie się na jakiś mecz Polski w LŚ?

wtorek, 21 maja 2013

Rozdział 2

Jest marzec 2012 roku. Szukasz pracy. Jako kto? Jako fizjoterapeutka. Dałaś ogłoszenie w gazecie, internecie. Może się uda. Jest 16 kwietnia godzina 9:30. Jesteś w kuchni. Robisz śniadanie dla siebie. Twój chłopak jest w pracy. Po chwili słyszysz, ze twój telefon dzwoni. Patrzysz, numer nieznany. Odbierasz.
-Dzień Dobry z tej strony Aleksander Bielecki, czy rozmawiam z Panią Amelią Mrozińską? -mówi. Fizjoterapeuta siatkarzy dzwoni właśnie do ciebie? Jesteś w szoku. 
-Dzień Dobry. Tak przy telefonie. -odpowiadam. 
-Czy byłaby Pani zainteresowana współpracą z nami? -pyta.
-Oczywiście. -odpowiadasz.
-To proszę przyjechać w środę do Spały. -powiedział.
-Dobrze będę.
-To niech Pani przyjedzie na godzinę 11:30, pasuje Pani? -mówi.
-Tak pasuje. 
-Dobrze, to widzimy się w środę. Do widzenia. 
-Do widzenia. -odpowiadasz i się rozłączasz. Co czujesz? Szczęście, radość? Wszystko naraz. Właśnie możesz zdobyć wymarzoną pracę. W dodatku połączoną z tym co kochasz-siatkówką. Musisz się z tym kimś podzielić. Niestety. Michał wróci po 17. Wybierasz się na zakupy z przyjaciółką-Karoliną. Spotykacie się w Parku Magnolia. Chodzicie przez dobre 4 godziny po sklepach. Zmęczone zakupami idziecie zjeść obiad. W końcu jest już 14. Siadacie w kawiarni i zamawiacie sobie posiłek. 
-Muszę Ci coś powiedzieć. -zaczynam.
-Co takiego? -pyta popijając sok pomarańczowy.
-W środę jadę do Spały...-zaczynasz, ale ta Ci przerywa.
-Po co? 
Bo jest szansa, że będę pracować jako fizjoterapeutka siatkarzy. -mówisz. Oczy Karoliny wyglądają jak pięciozłotówki. 
-Jak to? -pyta.
-No... Pan Bielecki do mnie dzwonił czy nie byłabym zainteresowana współpracą z nimi. No i się zgodziłam, ale nie wiem co z tego wyjdzie. -powiedziałam.
-Jejku, gratuluję. -mówi z uśmiechem. Kelner przynosi wasze zamówienia. Rozmawiając o wszystkim zajadacie się pysznym obiadem. Po godzinie spędzonej w kawiarni każda wróciła do swojego domu. O 17 wrócił Michał. 
-Cześć kochanie. -mówi na wstępie. 
-Cześć. -podchodzisz do niego i całujesz go w policzek. -Muszę Ci coś powiedzieć. -zaczynasz.
-Co takiego? -pyta.
-W środę jadę do Spały, mam szansę zostać fizjoterapeutką siatkarzy. -mówisz z wielkim uśmiechem na twarzy. 
-Co?! -krzyczy. -Nigdzie nie jedziesz !

------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mamy kolejny. ;-) Wczoraj straciłam 17 rozdziałów. :( ale nie bójcie się już je nadrabiam. :) pytanie do was, trenujecie jakiś sport?

poniedziałek, 20 maja 2013

Rozdział 1


Masz 20 lat, skończyłaś wymarzoną szkołę. Teraz zaczynasz w tym kierunku. Chcesz być dobra w tym co robisz. Po prostu kochasz to. Kochasz także swojego chłopaka, który może nie bardzo akceptuje twój wybór, ale zrozumiał to. Wie, ze ty to kochasz i chce żebyś była w tym najlepsza. Wspiera Cię w tym, tak jak wspierał Cię po śmierci najbliższych dla Ciebie osób. Chodzi z Tobą na grób. Minęły cztery lata od ich śmierci, ty już z tym się pogodziłaś. Nie miałaś innego wyjścia. Na początku chciałaś umrzeć. Od tego pomysłu odwlekł Cię Twój chłopak, rodzina, pasja, ale także sport. Sport, który kochasz ponad życie. Kochasz grać w siatkówkę. To właśnie w tym sporcie osiągasz wiele. Czasem lubisz iść po prostu na salę i poodbijać piłkę tak bez celu. Mamy październik 2010 rok. Zaczynasz studia we Wrocławiu, w mieście, w którym mieszkasz. Minął miesiąc, dwa, trzy. Już po świętach, sylwestrze. Styczeń 2011. Przeprowadziłaś się do swojego chłopaka. Nadal go kochasz. Nadal mówisz, ze chcesz z nim spędzić resztę swojego życia. Czy tak będzie. Nie wiesz, ale tego chcesz. Październik 2011. Zaczynasz 2 rok studiów. Dostałaś się do miejscowego klubu siatkarskiego, w którym grasz. Dalej się rozwijasz. Zapisałaś się na 2 miesięczny kurs fotograficzny, o którym zawsze marzyłaś. Kochasz robić zdjęcia. Zapisałaś się na ten kurs, aby jeszcze bardziej się doszkolić.
Twój chłopak ma na imię Michał, Michał Brzeziński. 22 letni kierownik budowy. Ja Aniela Mrozińska, 20 letnia przyszła Pani fizjoterapeutka. Kocham 3 rzeczy, siatkówkę, fizjoterapeuie i fotografię. No i rzecz jasna mojego chłopaka, ale to chyba oczywiste.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dzisiaj jest strasznie krótki. Pierwsze rozdziały własnie będą krótkie, ale potem będą już dłuższe. Jak wam minął poniedziałek? 

niedziela, 19 maja 2013

Prolog.


Jak się czuje osoba, która straciła bliską jej osobę? Czuje smutek, rozgoryczenie. A co czuję ja ? Ja, gdy straciłam w wieku 16 lat rodziców i siostrę w jednym dniu, po tym jak pijany kierowca wjechał w auto. Dowiadujesz się o tym, że nie żyją. Pierwsze co przychodzi Ci do głowy o to, że chcesz być z nimi. Chcesz umrzeć. Czujesz, że nie masz już po co żyć na tym świecie. Wszyscy odciągają Cię od tego pomysłu. Rodzina Cię wspiera, ale co to daje? Oni tez cierpią, ale nie tak jak ty. Chciałabyś żeby tego dnia nie było, na świecie, w twoim życiu. Mimo, że masz 16 lat, chodzisz do 3 gimnazjum płaczesz, płaczesz jak małe dziecko kiedy nie dostaje tego co chciało. Wiesz, że od tego dnia twoje życie się zmieni. Nie wiesz tylko tego czy na lepsze czy na gorsze. Idziesz do kaplicy na cmentarzu gdzie odbędzie się pogrzeb. Po raz ostatni widzisz ich przed zamknięciem trumien. Płaczesz, cały czas płaczesz. Nie umiesz przestać, nawet nie próbujesz tego robić. Nikt Cię nie uspokaja, sami płaczą. Wszyscy. Ostatnie minuty, zaraz rodzice i siostra będą pod ziemią. Wyglądasz strasznie, ale się tym nie przejmujesz. Masz prawo tak wyglądać. Stoisz. Zaraz trumny będą w ziemi. Podchodzi do Ciebie Twój chłopak, przytula Cię, wspiera. Tobie wystarczy jego obecność. Tulisz się do jego ciała. Przez łzy patrzysz jak trumny znikają pod ziemią. Już ich nigdy nie zobaczysz. Płaczesz jeszcze bardziej. Mimo, ze Twój chłopak nie płacze, wiesz, że tylko udaje. Tez jest mu ciężko. Wszystkim jest. Trumien nie ma. Ksiądz poszedł. Teraz wszyscy do Ciebie podchodzą i składają Ci kondolencje, a ty cały czas płaczesz. Wszyscy Ci współczują. Gdy wszyscy się rozeszli ty podchodzisz do cioci i wuja i się do nich przytulasz, im też jest ciężko. Jedziesz na stypę z chłopakiem. Kochasz go za to jaki jest. Wspiera Cię, a teraz to wydaje Ci się najważniejsze. Kątem oka patrzysz na niego. Mimo, że jest 2 lata starszy chcesz z nim być cale życie. Uśmiechasz się lekko pod nosem. Nie wiesz tylko, że twój wybór może wszystko popsuć. 

------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jest prolog. Podoba wam się?